We wtorek w „Superwizjerze” TVN został opublikowany reportaż „Fikcyjne odpady i miliard od ministra”. Dziennikarze opisali mechanizm, w którym ciężarówki mają poruszać się pomiędzy firmami odpadowymi, podczas gdy w systemie BDO wystawiane są dokumenty sugerujące, że przewożone są kolejne partie odpadów. Autor materiału Filip Folczak przedstawił kulisy ustaleń także w mediach społecznościowych.
Jak kupujecie pralkę lub TV, to w cenach produktów płacicie za zbieranie elektrośmieci. Tylko że to wszystko jedna wielka fikcja. 60–70 proc. rynku opiera się na fałszerstwach, recyklingu nie ma. Wasze pieniądze trafiają do kieszeni oszustów (…) Ciężarówki jeżdżą od firmy do firmy i udają, że wożą odpady. Mamy to nagrane. W tym czasie w państwowym systemie fabrykowane są kwity. Za kwity dostaje się pieniądze, które wcześniej zostawiliście w sklepach kupując pralki, lodówki, telefony – przekazał.
Kluczową rolę w całym systemie odgrywa BDO, czyli Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami. To w niej przedsiębiorcy prowadzą ewidencję i wystawiają karty przekazania odpadów. Według ustaleń „Superwizjera” system miał zawierać informacje o transportach, które budzą poważne wątpliwości. Folczak podał jeden z przykładów.
Do zakładu Elementala „jedzie” 18,3 tony elektrośmieci. Niedługo później „wraca” 18,3 tony złomu. Po pierwsze praktycznie niemożliwe jest zapakować 18 ton elektrośmieci na tira, bo te odpady po prostu się nie zmieszczą. Mają za dużą objętość. Nie jest też fizycznie możliwe, żeby tak szybko rozładować odpady i załadować następne. Dodatkowo te nowe odpady mają ważyć dokładnie tyle samo. Co do kilograma, to wygląda jak cud – napisał Filip Folczak. Dziennikarz dodał, że podobne sytuacje miały powtarzać się nawet kilka razy dziennie.
Według autora reportażu część sytuacji została zarejestrowana na nagraniach.
Mamy nagrane, jak ciężarówki wjeżdżają na place spółek Elementala. Niedługo później wyjeżdżają z nowymi kwitami, jakby załadowano do nich nowe odpady. W tym czasie nikt nie dotyka tych pojazdów – napisał Folczak. Zwrócił też uwagę, że organy kontrolne mają dostęp do monitoringu firm odpadowych. Inspekcja ma dostęp do kamer w firmach odpadowych 24 godziny na dobę, na żywo. Mogą obserwować szwindel bez wychodzenia z urzędu – podkreślił. Twierdzi również, że były menedżer jednej ze spółek Elementala ma zarzuty dotyczące udziału w fałszowaniu ponad 4 tys. dokumentów związanych z transportami odpadów.
W reportażu pojawił się także wątek publicznego wsparcia dla Elemental Battery Metals. Spółka otrzymała decyzję o wsparciu projektu POLVOLT, dotyczącego odzyskiwania surowców krytycznych. Kwota przekracza miliard złotych.




