Piotr Koj

Blog

Agonia wiedzy

13 lipca 2019
Możliwość komentowania Agonia wiedzy została wyłączona

Obawiam się, że jesteśmy świadkami „agonii wiedzy”. Otóż Google, Wikipedia, blogi – wszystko to sprzyja zanikowi jakiejkolwiek granicy między profesjonalistami a laikami, uczniami a nauczycielami, znawcami a poszukującymi, czyli innymi słowy między tymi, którzy coś osiągnęli na danym polu, a tymi, którzy tego nie dokonali. Nie mam na myśli agonii wiedzy jako takiej, znajomości konkretnych rzeczy, która odróżnia jednych ludzi od drugich w poszczególnych dziedzinach. Zawsze będą lekarze, prawnicy, inżynierowie i inni specjaliści w różnych dyscyplinach. Obawiam się raczej tego, że wiedza straciła swój autorytet jako coś, co powinno kształtować nasze myśli lub zmieniać sposób życia.

Tak, to prawda, że eksperci mogą popełniać błędy. Jednak odrzucanie pojęcia wiedzy i głoszenie z moralizatorską emfazą, że każdy ma prawo do własnego zdania, jest niemądre. Gorzej, to jest niebezpieczne. Agonia wiedzy jest nie tylko odrzuceniem jej samej, ale także sposobów, jakimi ją zdobywamy i jakimi uczymy się różnych rzeczy. Generalnie jest to odrzucenie nauki i racjonalizmu, które stanowią fundament cywilizacji Zachodu.

Krytycy mogą wszystko to negować, mówiąc, że każdy ma prawo uczestniczyć w sferze publicznej. To prawda. Każda dyskusja musi być jednak prowadzona w pewnych granicach i powyżej pewnego poziomu kompetencji. A kompetencji w życiu publicznym w sposób widoczny brakuje. Ludzie, którzy nawołują do wojny w innych częściach świata, z trudem potrafią wskazać na mapie swój własny kraj; ludzie, którzy chcą ukarać Kongres za tą czy inną ustawę, nie umieją nawet wymienić nazwiska kongresmena ze swojego okręgu.

Żaden z tych przejawów ignorancji nie przeszkadza ludziom toczyć sporów, jakby byli naukowcami. Skonfrontuj laika ze złożonym problemem politycznym, a otrzymasz obcesowe żądanie, aby przedstawiać coraz to większe ilości „dowodów” na poparcie swojej tezy, choć w takich debatach zwyczajny rozmówca nie jest w stanie rozstrzygnąć, co stanowi „dowód”.

Wiedza jest niezbędna. Jeśli nie przywrócimy jej zdrowej roli w polityce, będziemy z dnia na dzień mieć coraz głupsze i mniej produktywne argumenty. Oto więc – przedstawione bez skromności i politycznej wrażliwości – rzeczy, o których warto pomyśleć, angażując ekspertów w obszarze ich specjalizacji.

1. Wszyscy możemy stwierdzić: ekspert nie zawsze ma rację

2. Jednak istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że to ekspert ma rację, nie ty. W kwestii obiektywnej interpretacji czy oceny, świadomość, że pogląd eksperta jest prawdopodobnie bardziej wiarygodny niż twój, nie powinna rodzić żadnego niepokoju czy poczucia zagrożenia.

3. Eksperci interweniują na wiele sposobów, nabywając wiedzę i przez edukację, i przez doświadczenie, przy czym zazwyczaj połączenie tych dwóch jest oznaką prawdziwego eksperta na danym polu. A jeśli nie posiadasz ani wykształcenia, ani doświadczenia, to powinieneś zechcieć rozważyć dokładnie, co właściwie wnosisz do dyskusji.

4. W każdej dyskusji masz obowiązek mieć wystarczająco dużo wiedzy, by umożliwić rozmowę. Uniwersytet Google się nie liczy. Pamiętaj: zdecydowana opinia na dany temat nie jest tym samym, co wiedza na ten temat.

5. Tak, twoje poglądy polityczne mają wartość. Oczywiście, że tak: jesteś członkiem demokracji i to, czego chcesz, jest tak samo ważne, jak to, czego chce każdy inny wyborca. Jesteś jednak laikiem, dlatego twoja analiza polityczna ma dużo mniejszą wartość i prawdopodobnie – a nawet z pewnością – nie jest tak dobra, jak uważasz.

Trudno się z tymi tezami Toma Nicholsa nie zgodzić.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.