Nie chce nikomu psuć chlodnego lata, ale amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) zaproponowała uchylenie norm emisji gazów dla nowych pojazdów spalinowych. Decyzja oznacza nie tylko wycofanie większości klimatycznych ograniczeń transportowych, ale też fundamentalną zmianę podstaw prawnych i naukowych w kontekście wszystkich regulacji środowiskowych w Ameryce.
„Zmiana klimatu jest faktem i zasługuje na uwagę” – pisze w przedmowie Sekretarz ds. Energii Chris Wright. „Jednak nie jest to największe zagrożenie, przed którym stoi ludzkość. Prawdziwe zagrożenie to globalne ubóstwo energetyczne”. W raporcie stwierdzono, że „istnieją dowody na to, że scenariusze powszechnie stosowane w literaturze dotyczącej wpływu zmian klimatu przeceniają obserwowane i prawdopodobne przyszłe trendy emisji”, a prognozy dotyczące przyszłego ocieplenia zostały „przesadzone”.
I dalej …„nadmiernie agresywna polityka łagodzenia zmian klimatu może okazać się bardziej szkodliwa niż korzystna” pod względem ekonomicznym. Raport EPA oznacza, że najprawdopodobniej w Ameryce zniesione zostaną normy emisji gazów cieplarnianych dla znacznej części sektora transportu, a to kolei może oznaczać, że regulacje innych sektorów, również zostaną poluzowane. Jeśli Stany Zjednoczone zniosą normy emisji gazów cieplarnianych to nie muszę dodawać co to oznacza dla konkurencyjności europejskiej gospodarki.
Za chwilę Bruksela stanie przed pytaniem co jest ważniejsze: ratowanie Europy i jej obywateli przed upadkiem gospodarczym czy dalsza konsolidacja władzy urzędniczej w oparciu o regulacje klimatyczne? Słuszne pytanie Tomasza Wróblewskiego, gorzej z odpowiedzią…






