Piotr Koj

Blog

Czy można być bardziej bezczelnym niż Niemcy?

23 stycznia 2026
Możliwość komentowania Czy można być bardziej bezczelnym niż Niemcy? została wyłączona

Czy można być bardziej bezczelnym niż Niemcy? Nie można. Ledwo przed tygodniem pisałem Wam, że Małgorzata Gersdorf dostała niemiecką nagrodę Fritza Sterna, w uznaniu jej zasług dla demokracji i otwartego społeczeństwa, tak jak oni je rozumieją, a dziś spieszę poinformować, że Klementyna Suchanow – kobieta-orkiestra nowej władzy, ekspertka komisji ds. „represji PiS-u”, ekspertka komisji ds. rosyjskich i białoruskich wpływów w Polsce, aktywistka Strajku Kobiet, znana z demolowania przestrzeni publicznej, nawoływania do przemocy i oblewania farbą kościołów, również otrzymała niemiecką nagrodę. I to nie byle jaką! Nagrodę Pokojową Drezna!

Dacie wiarę? Pokojową nagrodę otrzymuje kobita, która darła japę przez megafon i rzucała przekleństwami podczas Strajku Kobiet. Pod TVP za PiS darła japę, że „TVP ch*a ssie”, ale widocznie teraz już jest wszystko w porządku, bo Klementyny nikt pod TVP nie widział, a chłam w telewizji mamy taki sam jak był, tylko jeszcze nawet bez Ligi Mistrzów. Krzyczała też, że wejdzie do siedziby telewizji siłą i w ogóle to „wypi***ć”.

Krzyczała też „Jarek ty szczurze, wyjdź na podwórze”, „Jarek chodź na solo!”, „Jarosław Jaruzelski!” i moje ulubione, bo podczas tego protestu krzyczeli razem z… Michałem Kołodziejczakiem: „Rolnicy z kobietami puszczą PiS z torbami”. Jak tam rolnicy? Pomógł Wam Michał rzucić te łby polityków pod nogi, tak jak mówił? Nie? A Mercosur macie. A jak tam kobiety? Macie już tę aborcję i rodzicie w godnych warunkach? A… nie macie, ale znacie na pamięć numer po piguły od aborcjonistek i rodzicie na SOR-ach? To może chociaż teraz widzicie, jak żeście głupi byli.

A ja pamiętam, jak do pani Klementyny i Marty Lempart wychodziła… dzisiejsza minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i minister bezmagister Katarzyna Kotula, które pytały protestujących, co mają w ich imieniu przekazać Jarosławowi Kaczyńskiemu. Z tłumu płynęło kolejne hasło: „Kot może zostać, reszta wypierdalać!”. Widzicie, jaką ja świetną pamięć mam? A według prokuratury, na którą powoływały się media pani Klementyna była… współpracowniczką siatki przemytników ludzi, działającej w porozumieniu z Grupą Granica, przerzucającej migrantów z Białorusi do Niemiec.

Tak, dobrze czytacie. Kobieta mająca w rządzie Tuska rozliczać rzekome represje i wyłapywać rosyjskie wpływy sama pojawia się w aktach śledztwa jako ogniwo siatki przemycającej migrantów przez Polskę podczas wojny hybrydowej z reżimami Putina i Łukaszenki. I służby pod Tuskiem o tym wiedziały, ale i tak ją powołały. Nie była w tych aktach sama.

W tych samych aktach prokuratorskich przewijają się inne „autorytety wolności” III RP: Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog – facet, który postulował „wyłączenie państwa”, wzywał do Majdanu w Polsce i niszczył zasieki na granicy w trakcie wojny hybrydowej przeciwko Polsce oraz Paweł Kasprzak z Obywateli RP – zawodowy uliczny rewolucjonista i samozwańczy obrońca demokracji. Wszyscy oni – według prokuratury – współpracowali z osobami, którym postawiono zarzuty za przemyt ludzi.

Tymczasem w październiku 2024 roku TVN bił na alarm: „Suchanow była nielegalnie podsłuchiwana Pegasusem! Państwo policyjne!” – dramatyzował Newsweek, grzmiąc: „Jeśli to nie jest represja – to co nią jest?!”. No cóż. Jeśli liderka ruchu destabilizującego kraj w czasie wojny hybrydowej współpracuje ze strukturą przemytniczą powiązaną z rosyjskimi służbami – to chyba ktoś jednak powinien był ją podsłuchiwać, prawda?

I wyobraźcie sobie, że ta sama Suchanow, ramię w ramię z mecenas Sylwią Gregorczyk-Abram (tą z „grupy Wejście” od siłowego przejmowania instytucji po 15 października), zasiadała w rządowej komisji powołanej przez Bodnara i Siemoniaka do „rozliczenia represji PiS wobec społeczeństwa obywatelskiego”. Czyli sytuacja wygląda tak: ludzi, którzy bronili granicy przed wojną hybrydową, w tym żołnierzy, dziś ściga prokuratura i media. A osoby, które – według śledczych – współpracowały z przemytnikami działającymi na zlecenie wrogich służb – rozliczają tych pierwszych.

To już nie jest państwo z dykty. To jest morka dykta z logiem Brukseli i pieczątką Putina. Jeśli komisja ds. rosyjskich wpływów szuka agenta – nie musi się daleko rozglądać. Wystarczy zajrzeć na swoją listę obecności.

Wiecie co Polacy? Polska robi dziś wszystko, by upaść – i nie robi tego przez przypadek, zewnętrzny nacisk czy tragiczny zbieg okoliczności. Nie. To upadek starannie zaplanowany, przemyślany i realizowany własnymi rękami. Zamiast chronić granice – zdejmuje się zasieki. Zamiast ścigać przemytników – mianuje się ich doradcami. Zamiast karać sabotażystów – daje się im komisje śledcze. Zamiast bronić obywateli – robimy wszystko, aby stracili poczucie bezpieczeństwa.

W Polsce rządzą dziś ci, którzy z pełną premedytacją rozkładają państwo od środka, opowiadając przy tym bajkę o „praworządności” i „obywatelskim oporze”. To nie Moskwa, to nie Bruksela, Berlin, to nawet nie Mińsk wpycha Polskę w przepaść. To polski rząd sam demontuje rusztowanie, które jeszcze trzymało ten kraj w pionie.

I wszystko to dzieje się z uśmiechem samozadowolenia, przy medialnych fanfarach i błogosławieństwie tych, którzy myślą, że suwerenność to coś wstydliwego, a bezpieczeństwo to przejaw nietolerancji.

Tak właśnie wygląda państwo, które przestaje istnieć nie dlatego, że zostało podbite – ale dlatego, że przestało wierzyć, że warto się bronić.

I najgorsze w tym wszystkim nie jest to, że Niemcy rozdają swoje nagrody jak certyfikaty moralnej wyższości. Najgorsze jest to, że w Polsce zawsze znajdą się ludzie, którzy potraktują je jak medal za zdradę własnego państwa i order za demontaż własnej wspólnoty. Bo w tym kraju już od dawna bardziej opłaca się być „pożytecznym idiotą” cudzych interesów niż zwykłym patriotą.

I dlatego to nie jest tylko historia o Klementynie Suchanow, Małgorzacie Gersdorf czy całym tym towarzystwie „świętych krów demokracji”. To jest historia o nas. O państwie, które postanowiło samo siebie wyrzec, jak niechcianego dziecka. Państwie, które wstydzi się granic, policji, wojska, własnej historii i własnych interesów – ale klęka przed każdą zagraniczną komisją nagrodową, byle tylko ktoś pogłaskał po głowie i powiedział: „gute Arbeit”.

Można podbić kraj czołgami, ale największym luksusem imperiów jest sytuacja, w której kraj podbija się sam. Bez jednego wystrzału. Dyplomem, statuetką i hasłem o pokoju.

Kiedyś historycy będą się zastanawiać, jak to możliwe, że naród, który przetrwał rozbiory, wojny i komunizm, rozbroił się sam w imię grantów, nagród i poczucia moralnej wyższości. Jest mi wstyd. Zwyczajnie wstyd, że dwa narody – polski i antypolski – żyją w tym samym kraju.

Właśnie dlatego musimy dać z siebie wszystko, żeby ten skrawek ziemi, o którym z miłością mówimy, że jest nasz, takim „naszym” pozostał.

Lemingopedia

PS Nic dodać, nic ująć

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.