Piotr Koj

Blog

Ukazał się raport GUS o sytuacji demograficznej Polski w 2013 roku. Niestety ubyło prawie 40 tysięcy Polaków. W połowie wynika to z większej liczby zgonów niż urodzeń, a w połowie z ujemnego salda migracji. Ostatnia prognoza demograficzna GUS wskazywała, że ubytki ludności na taką skalę rozpoczną się dopiero w 2017 roku, ale jak widać sytuacja jest gorsza od prognoz. Polskie społeczeństwo starzeje się znacznie szybciej niż społeczeństwo innych krajów europejskich. Z przedstawionych danych wynika, że obecnie w Polsce odsetek osób w wieku produkcyjnym (15-64 lata) stanowi ok. 71 proc. populacji, w 2060 r. będzie to 53 proc. W przypadku średniej europejskiej, odsetek osób w wieku 15-64 lata stanowi 67 proc. populacji, w 2060 r. będzie to 56 proc.  Żyjemy w przekonaniu, że Polska jest krajem młodym demograficznie. To prawda, ale wkrótce dramatycznie się to zmieni. W Polsce na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym (w wieku 15-64 lata), w 2060 r. będą to mniej niż dwie osoby. Aby utrzymać obecne relacje na rynku pracy (stosunek osób w wieku nieprodukcyjnym do osób w wieku produkcyjnym), wiek emerytalny w 2050 r. powinien wynosić 73 lata, a w 2060 już 76 lat!

Przyczyn tego stanu jest wiele. Ja zwrócę uwagę na najważniejszą – dramatyczny spadek liczby urodzin. Liczba rodzin wychowujących dzieci w Polsce maleje, tylko w 30% gospodarstw domowych są dzieci. Rośnie natomiast odsetek dzieci wychowywanych bez rodzeństwa. W Polsce prawie 40% wszystkich dzieci to „jedynacy” i liczba ta rośnie. Duże rodziny są w Polsce w  najtrudniejszej sytuacji finansowej, dużo trudniejszej niż emeryci i rodziny niepełne. Rodzina o przeciętnych dochodach staje się rodziną ubogą, tylko w zależności od liczby posiadanych dzieci. W innych krajach europejskich alokacje rodzinne łagodzą te dysproporcje, kierując się zarówno solidarnością, jak i realizmem politycznym. Rodzina z trójką, czwórką (i więcej) dzieci ma dochód na osobę o połowę mniejszy niż rodzina z dwójką dzieci. Mimo, że przeciętny dochód rodziny wielodzietnej jest o 20% większy niż rodziny z dwójką dzieci. Polska demografia wskazuje: ·najniższy w Europie przyrost naturalny – 1.24 – to następne pokolenie o 40% mniej liczne ·do normalnego funkcjonowania gospodarki Polski zabraknie 1,5 mln pracowników.

Warto więc na koniec przypomnieć, że pogłębianie się niekorzystnych procesów demograficznych w długim horyzoncie czasowym grozi między innymi zapaścią finansów publicznych i niemożliwością świadczenia opieki przez państwo na rzecz starszych pokoleń. I żeby nikt nie miał wątpliwości, powyższe problemy w pełni dotykają także Bytomia i województwa śląskiego.

 

zobacz archiwum wiadomości »

Jedna odpowiedź:

  1. W Szwecji ten wskaźnik dzieci na jedną kobietę to 2,1 a w Anglii prawie 2,4. Jak zauważyli specjaliści – o wiele lepiej. Jest po prostu trochę lepiej. W Anglii łatwo stracić pracę, ale równie łatwo ją znaleźć co daje poczucie bezpieczeństwa. U nas tego poczucia niestety nie ma. Poza tym pieniądze przeznaczone na wparcie przyrostu naturalnego wg mnie wydawane są bezsensowenie. Po co ludziom zamożnym takie samo wsparcie jak ludziom wiążącym ledwo koniec z końcem. Tamci wydają to na “waciki” a dla tych biednych często to być lub nie być.