Piotr Koj

Blog

Gdzie dwóch się bije…

22 listopada 2021
Możliwość komentowania Gdzie dwóch się bije… została wyłączona

W percepcji Rosji kryzys na granicy białorusko-unijnej daje szansę znaczącego zwiększenia rosyjskiej kontroli nad Białorusią. Znacznie ważniejsza jest jednak Ukraina. Kreml nigdy nie porzucił bowiem planów odzyskania wpływów nad Dnieprem, co było i pozostaje jego absolutnym priorytetem. Moskwa, obserwując słabość Zachodu, rozważa kolejne destabilizujące działania, także w sferze militarnej. Powodzenie tych planów będzie zależało od determinacji Zachodu do podjęcia konkretnych kroków oraz jego polityki skutecznego odstraszania Rosji.

Trwający już pół roku kryzys na granicy unijno-białoruskiej trudno jest zrozumieć bez szerszego kontekstu polityki Moskwy wobec swoich bezpośrednich sąsiadów i szerzej Zachodu. Zacznijmy od polityki Kremla wobec Białorusi. Sfałszowane wybory prezydenckie i zakończone fiaskiem masowe protesty społeczne doprowadziły do powstania nowej formy reżimu politycznego na Białorusi. W miejsce wcześniejszego „miękkiego” autorytaryzmu pojawiła się twarda dyktatura w szybkim tempie rozwijająca elementy totalitarne. Rosja nie tylko jest politycznym sponsorem i gwarantem reżimu Łukaszenki, ale – mimo utrzymujących się napięć na linii Moskwa-Mińsk związanych z treścią dalszej integracji – także głównym beneficjentem jego trwania.

Białoruś z państwa, które przed 2020 r. próbowało prowadzić ostrożną politykę dialogu z Zachodem i dumnie nazywało się „dostarczycielem stabilności w regionie”, zmieniło się w eksportera niestabilności czy wręcz – używając zwrotu z niedawnego komunikatu Komisji Europejskiej – reżimem „gangsterskim”. Późną wiosną 2021 r. Mińsk uznał, że najlepszą obroną jest atak i zaczął sprowadzać tysiące migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki. Zamiary białoruskie dobrze oddaje ówczesna dość bezpośrednia i szczera wypowiedź Łukaszenki: „Czy wyście tam (na Zachodzie – red.) powariowali? Wypowiedzieliście nam wojnę hybrydową i żądacie byśmy was ochraniali, tak jak wcześniej?”.

Od tego czasu doszło do znaczącej eskalacji kryzysu, który zaczynał się jako migracyjny, aby szybko zmienić się w kryzys graniczny. Co gorsza, główną jego linią stała się granica polsko-białoruska. O ile początkowo Rosja głównie się przypatrywała, co jakiś czas na wszelki wypadek podkreślając, że „nie ma z tym nic wspólnego”, o tyle w ostatnich tygodniach otwarcie się do niego włączyła.

Z Moskwy płynie wsparcie propagandowe, wojskowe (demonstracyjny przelot rosyjskich bombowców wzdłuż zachodniej granicy Białorusi, nieplanowane wspólne manewry) i polityczne, a Kreml wprost „podpowiada” Zachodowi możliwe rozwiązanie problemu. Sprowadza się ono do uznania własnej winy za pojawienie się migrantów („to wy ich zaprosiliście”!), zapłacenia swoistego haraczu za rozwiązania problemu (otwarcie sformułować to minister Ławrow) i wejścia w bezpośredni kontakt z Mińskiem, co miałoby legitymizować reżim Łukaszenki.

https://klubjagiellonski.pl/2021/11/22/gdzie-dwoch-sie-bije-tam-putin-korzysta-czy-czeka-nas-inwazja-rosyjskich-wojsk-na-ukraine/

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.