Ruszyła niemiecka próba zatrzymania polskiego wydobycia ropy i gazu na Bałtyku! Niemieckie organizacje zebrały rzekomo 88 tys. podpisów pod petycją domagającą się zakazu wydobycia ropy i gazu na Bałtyku. We wrześniu dokument ma trafić do Komisji Europejskiej. Wiele z tych organizacji korzysta z milionów euro niemieckich środków publicznych. Teraz chcą wykorzystać procedury unijne, by utrudnić Polsce eksploatację własnych surowców! Ten sam sojusz występuje również przeciw terminalowi kontenerowemu w Świnoujściu. Formalnie chodzi o ochronę Bałtyku. W praktyce efekt byłby jednoznaczny – mniej niezależna energetycznie Polska i mniej konkurencji dla niemieckich interesów portowych oraz gospodarczych.
Kto gra? Niemieckie organizacje ekologiczne, wspierane pieniędzmi publicznymi niemieckiego państwa.
O co grają? O europejski zakaz, który może zatrzymać polskie wydobycie i osłabić konkurencyjność strategicznych polskich inwestycji.
Kto zapłaci? Polska – utraconym surowcem, opóźnieniami, wyższymi kosztami i większą zależnością od importu
O ochronie Bałtyku Niemcy przypominają sobie tylko wtedy, gdy chodzi o zablokowanie polskich inwestycji. Nie ma protestów wobec wieloletniego ruchu tankowców, infrastruktury Nord Stream czy innych źródeł niemieckich zanieczyszczeń na Bałtyku.




