Piotr Koj

Blog

Korfanty i Bytom

20 kwietnia 2013
Możliwość komentowania Korfanty i Bytom została wyłączona

Dzisiaj obchodziliśmy 140. urodziny Wojciecha Korfantego, wielkiego Ślązaka, polityka, dziennikarza, który swoimi wizjami wyprzedzał epokę, w której przypadło mu żyć. Chciałbym pokazać powiązania pomiędzy Bytomiem i bohaterem dzisiejszego dnia.  Oczywiście na pierwszym miejscu wymieniam żonę Wojciecha, Elżbietę. Urodziła się w Miechowicach (wtedy koło Bytomia), w rodzinie sztygara Piotra Sprotta. Pracowała w bytomskim domu towarowym Barasch, jako ekspedientka. Prawdopodobnie tam się poznali. W czerwcu 1903 r. Wojciech poprosił o rękę Elżbiety, a 25 czerwca 1903 roku został wybrany posłem do Reichstagu z okręgu Katowice – Zabrze, jako pierwszy polski poseł z Górnego Śląska. Według pruskiego prawa para młoda musiała najpierw zawrzeć ślub cywilny, a następnie kościelny. Na miejsce ślubu wybrano kościół Świętej Trójcy w Bytomiu. Niestety, w przeddzień tej daty, zupełnie niespodziewanie, proboszcz Reinhold Schrimeisen zwrócił ofiarę i uzależnił udzielenie ślubu od przeproszenia atakowanych przez Wojciecha Korfantego proniemieckich księży. Inspiratorem tychże działań był kardynał Georg Kopp z Wrocławia. Plan był prosty i perfidny, gdyby Korfanty się ugiął, sprzeniewierzyłby się swoim ideałom, gdyby odmówił, można by mu było zarzucić życie w związku pozasakramentalnym. Wojciech Korfanty odmówił przeprosin, lecz ze ślubu nie zrezygnował. Żeby go wziąć, wraz z narzeczoną, wyjechał do Krakowa. Tam dopełnił obowiązku zamieszkania sześć tygodni w monarchii habsburskiej. Było to konieczne do tego, by mógł wstąpić w związek małżeński. Niestety także kardynał Puzyna początkowo nie chciał się zgodzić na ślub. Jednak przy poparciu krakowskiego kleru Korfanty w końcu uzyskał zgodę kardynała Puzyny i udzielono ślubu 5 października 1903 r. w kościele Św. Krzyża w Krakowie.

Kolejny wątek to oczywiście plebiscyt i powstania. Na przełomie lat 1919 i 1920 Korfanty przenosi się z Poznania do Bytomia, kupuje hotel  Lomnitz (już nieistniejący budynek, przy dzisiejszej ulicy Gliwickiej) na siedzibę Polskiego Komitetu Plebiscytowego, na czele którego stanął. Nawet przeciwnicy przyznawali, że nikt lepiej się na  to stanowisko nie nadawał. W trakcie akcji plebiscytowej, w Bytomiu, ujawnił się w pełni talent polityczny Korfantego.

Trzeci wątek, który tylko nadmienię, to dyskusje, właśnie w Bytomiu, nad kształtem Górnego Śląska w ramach Rzeczypospolitej. Korfanty opowiadał się za autonomiczną prowincją i dzięki niemu idea ta przebijała się do Warszawy.

Szkoda, że te 140. urodziny były obchodzone w Bytomiu w głębokiej konspiracji. Mam nawet wrażenie, że gdybym rano nie złożył wiązanki róż przy tablicy upamiętniającej Korfantego przy ulicy Gliwickiej i nie upublicznił tego na Facebooku, to może i tego by nie było. Zaraz też wyjaśnię, że wieczorny koncert w Operze, był ostatnim akordem uroczystości wojewódzkich.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.