Piotr Koj

Blog

Krytykujesz Facebooka? Facebook usuwa

14 marca 2019
Możliwość komentowania Krytykujesz Facebooka? Facebook usuwa została wyłączona

Elisabeth Warren, kandydatka w prawyborach Partii Demokratycznej na prezydenta USA, publikuje na Facebooku post sugerujący, że Amazon, Facebook i Google mają zbyt wielką władzę nad demokracją i gospodarką. Reklama wiadomości szybko znika z portalu, usunięta przez samego Facebooka. Czy potrzeba nam bardziej wymownego dowodu na to, że coś poszło nie tak i że technologiczni giganci wymknęli się spod społecznej kontroli?

Elisabeth Warren wystartowała z kampanią prezydencką w ramach prawyborów Partii Demokratycznej. W jej ramach opublikowała na Facebooku następującą wiadomość: „Trzy firmy dysponują ogromną władzą nad naszą gospodarką i demokracją. Facebook, Amazon i Google – wszyscy korzystamy z produktów firm, które dochodząc do swojej wielkości, równają z ziemią konkurencję, używają naszych danych dla swoich zysków i organizują pole gry na swoją korzyść”. Później, w wywiadzie dla „The Verge”, dodała, że wzywa również do „rozdrobnienia” firmy Apple, jako czwartego z „technologicznych monopoli”.

Reklama tego posta, jak donióśł przedwczoraj Politico, została początkowo usunięta przez Facebooka. Szybko jednak firma się zreflektowała i reklamę przywróciła. Rzecznik technologicznego giganta przekazał wiadomość, że powodem było „złamanie polityki Facebooka przeciw wykorzystaniu loga firmy”. Dodał jednak, że „aby umożliwić szeroką debatę, zdecydowaliśmy się reklamę przywrócić”.

Trudno więc o bardziej wymowny dowód na zbyt wielki wpływ gigantów technologicznych na nasz system polityczny. Chociaż ta reklama miała bardzo ograniczony zasięg – kosztowała ledwie kilkaset dolarów – sam fakt, że na podstawie wewnętrznych przepisów pewna firma może pozbawić polityków możliwości dotarcia do wyborców, powinien jeżyć włosy na głowie. Cytując komentarz samej Warren do tej sprawy: „Jesteście ciekawi, dlaczego sądzę, że Facebook ma zbyt wiele władzy? Zacznijmy od tego, że mają możliwość skasowania dyskusji na temat tego, czy mają zbyt wiele władzy”.

To wszystko tylko kolejny etap dyskusji, jaką na Zachodzie toczymy od przeszło roku, od sprawy Cambridge Analytica. Czy firmy technologiczne nadużywają naszych danych? Czy technologiczni giganci są monopolistami i powinni zostać rozdrobnieni? Choć Warren złożyła tutaj najostrzejszą propozycję – podziału „wielkiej czwórki”  na mniejsze firmy – wśród amerykańskich polityków postulat tego rodzaju w ciągu zaledwie roku przeszedł drogę od radykalnych fantazji technologicznych anarchistów do powszechnie dyskutowanego rozwiązania.

Tekst tej treści, autorstwa Bartosza Paszcza, ukazał się na stronie Klubu Jagiellońskiego. Niby nic nowego, a jednak potwierdza tendencje czyli cenzurę w internecie. Im większy gracz, tym większe pokusy. Dlaczego? Siła kreowania opinii w internecie jest obecnie tak duża, że jego pacyfikacja stała się koniecznością jeśli mają być zachowane pozory demokracji w postaci np braku fałszerstw wyborczych. Przykładem Rosja, korporacja internetowa Google porozumiała się z rosyjskim rządem, w celu cenzury części stron internetowych uważanych przez władze za niewłaściwe. Przez wiele lat Google odmawiało cenzurowania wyników wyszukiwania w Rosji, ale teraz doszło do porozumienia.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Zakres niedozwolonych tematów najlepiej widać na przykładzie treści klasyfikowanych przez dominującą w internecie korporację Google jako niewłaściwe. Oto zestaw niektórych zakazanych tematów, które piętnuje największy koncern internetowy. Surowo zabronione jest wspominanie o rasizmie czarnych względem białych. Jak wiadomo rasizm jest tylko wtedy gdy biały obraża czarnego, jednak  prześladowanie białych nie jest rasizmem i z punktu widzenia Google są to po prostu treści niebezpieczne i obraźliwe, o których lepiej nie wspominać. Wszystko wskazuje też na to, że zakazane jest pisanie o islamizacji i politycznie poprawnym szaleństwie jej towarzyszącym. Nie wolno wspominać o tym, że trwa inwazja i nie wolno wypominać pewnym grupom społecznym ich skłonności do gwałtów. W złym tonie jest też wypominanie islamistom, że wprowadzają nam swoje obyczaje.

Katalog tematów niewłaściwych jest stale rozszerzany i to co w danym momencie uważane jest za dopuszczalne, może takie nie być już za parę tygodni. Zbliżamy się niestety coraz bardziej do tego, aby Internet stał się tak jak Telewizja, medium z jednym, koncesjonowanym przekazem, a każdy kto dąży do wolności wypowiedzi jest ustawiany automatycznie na pozycji wroga systemu.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.