Polska od lat utrzymuje wysoki wskaźnik skolaryzacji wyższej. W 2024 roku relacja liczby studentów do ludności w wieku 19-24 lata wyniosła, według GUS, 60,1%. Z kolei według metodologii OECD (obejmującej grupę wiekową od 20 do 24 lat) w 2022 roku Polska odnotowała wskaźnik skolaryzacji na poziomie 49%, wypadając powyżej średniej OECD (43%).
Co więcej, w ujęciu bezwzględnym liczba studentów w Polsce, po długim okresie spadku, od kilku lat znów nieznacznie rośnie. W 2026 i 2027 roku, gdy do matury przystępują rekordowo liczne roczniki, trend ten się pogłębi.
Przyczyn popularności studiów w Polsce jest wiele. Z okazji tegorocznych matur warto przyjrzeć się szczególnie jednemu. Borykamy się ze zbyt niskim progiem zdawalności egzaminu maturalnego, którego skutkiem jest zawyżona liczba osób dopuszczonych do odbywania studiów.
Przykładowo, w 2025 roku maturę zdało 86,1% absolwentów, którzy do niej przystąpili. Tak niski próg, jak już dawno zauważyła NIK, może sprzyjać społecznemu obniżeniu rangi wykształcenia.
Według danych, na I rok studiów I stopnia i jednolitych magisterskich w roku 2025/2026 w uczelniach nadzorowanych przez MNiSW przyjęto 335 368 osób. Według liczby kandydatów na kierunek, do najbardziej obleganych należały:
- psychologia – 43562
- kierunek lekarski (bez danych z uczelni medycznych) – 30597
- zarządzanie – 27368
- prawo – 26377
- informatyka – 26248
Nie widać tutaj jednoznacznych trendów – jeśli kategoryzować kierunki według ich społecznej reputacji, do najpopularniejszych należą z jednej strony te tradycyjnie prestiżowe (np. kierunek lekarski, prawo), z drugiej dające w oczach społeczeństwa szanse na wysokie zarobki (np. informatyka, psychologia), z trzeciej zaś i takie, w których w ocenie społecznej nadprodukcja absolwentów, wątpliwy poziom kształcenia i rozmijanie się z potrzebami rynku pracy są od lat oczywiste (np. zarządzanie).
Przyczyny wypadania ze studiów są złożone. Jednak rezygnacje pierwszoroczne to szczególna kategoria, bo w tej grupie, częściej niż na wyższych latach, rolę grają czynniki systemowe i instytucjonalne. Takie dane mogą dowodzić m.in., że problemem jest brak właściwego procesu adaptacji studentów pierwszorocznych, brak ich rozeznania, na temat tego, czym jest studiowanie lub błędny wybór kierunku i w efekcie całkowite rozminięcie się z wyobrażeniami.
Jednak dane te świadczą też o tym, że dla sporej części kandydatów rozpoczęcie studiów nie było optymalną decyzją pod kątem predyspozycji i dalszego rozwoju. Część osób wypadła ze studiów, ponieważ nie powinna się na nich znaleźć, ale umożliwił to niski próg maturalny i niezbyt jakościowe reguły rekrutacji (także na uczelniach publicznych).




