Funkcjonowanie komisji śledczej badającej sprawę oprogramowania Pegasus budzi coraz większe kontrowersje. Choć od jej powołania minęło już sporo czasu, opinii publicznej rzucają się w oczy przede wszystkim gigantyczne kwoty przeznaczane na jej działalność, przy jednoczesnym braku końcowego raportu z prac.
Zgodnie z ustaleniami, do końca lipca bieżącego roku na funkcjonowanie komisji, której przewodniczy Magdalena Sroka, wydano już ponad 5,6 miliona złotych. Struktura tych wydatków jest imponująca – lwią część funduszy pochłonęły wynagrodzenia dla zaplecza eksperckiego i doradczego.
Najwięcej, bo ponad 3 miliony złotych, otrzymała grupa doradców komisji. Na same konsultacje ustne przeznaczono niemal 1,5 miliona złotych, natomiast wynagrodzenia asystentów posłów zasiadających w komisji pochłonęły blisko 1,8–2 miliony złotych. Warto zaznaczyć, że eksperci współpracujący z członkami komisji z ramienia koalicji rządzącej zarabiają miesięcznie od 14 do 18 tysięcy złotych.
Mimo wydatkowania tak potężnych środków, komisja wciąż nie przedstawiła oficjalnego raportu podsumowującego jej dotychczasowe ustalenia. Co więcej, termin zakończenia prac jest regularnie przesuwany przez śledczych z obozu władzy.




