Narodził się w ciszy,
nie w blasku pałaców,
lecz tam, gdzie noc zna imię ludzkiej biedy.
Między oddechem zwierząt
a drżeniem serca Matki
Bóg wypowiedział siebie szeptem.
Nie zapukał z siłą,
lecz położył się w żłobie,
jakby pytał, czy jest w nas miejsce.
Nie przyszedł zwyciężać,
lecz być blisko,
aż do końca ludzkiej kruchości.
Niech te Święta będą chwilą,
w której zdejmiesz lęk z ramion,
uciszysz pośpiech,
i pozwolisz, by On narodził się
nie tylko w świecie,
lecz w Tobie.
Niech rozświetli to, co zagubione,
ogrzeje to, co zziębnięte,
i nauczy Cię cichej odwagi miłości,
która nie potrzebuje wielkich słów,
bo wie, że Bóg już jest
bardzo, bardzo blisko.






