Rządzący często używają takiego sformułowania jak „neo”. To ja myślę, że to jest teraz neoekonomia. Podwyższając podatki dla firm, które oczywiście zostałyby zaraz przerzucone na zwykłych użytkowników, czyli na kierowców, którzy biorą pistolet dystrybutora i tankują benzynę czy olej napędowy, chciano doprowadzić do tego, że ten koszt ponownie ponieśliby Polacy.
Prezydent Nawrocki się na to nie zgodził, ponieważ mówił: zero nowych podatków, szczególnie dla Polaków. A w istocie ten podatek proponowany przez rządzący, który byłby nałożony na firmy, zostałby zapłacony z kieszeni kierowców.
Pomijam, że była to ustawa, która działała wstecz i która została wprowadzona w trakcie roku podatkowego. Tego nie wolno robić w podatkach. Była procedowana teoretycznie w trybie zwyczajnym, a w istocie w trybie pilnym. Tego również nie wolno robić w przypadku ustaw podatkowych.
Więc oprócz zastrzeżeń stricte ekonomicznych były także zastrzeżenia, a właściwie poważne wady konstytucyjne.
Neoekonomia najdroższego Premiera Tuska, który ma najdroższe paliwa.
➡️Miało być tak pięknie — 5,19 zł. Ktoś z Państwa widzi benzynę po 5,19 zł⁉️




