Piotr Koj

Blog

Nie z mojej bajki

11 grudnia 2020
Możliwość komentowania Nie z mojej bajki została wyłączona

Samorząd już od dawna jest upolityczniony. Co się pod tym kraje? Wiele zależy od danego miejsca i osób, od których to zależy. Otóż od wielu lat partie polityczne uważają samorząd, jako miejsce w którym także toczy się walka o wpływy. Bez wątpienia tak jest w przypadku samorządów wojewódzkich, gdzie lokalne inicjatywy samorządowe mają bardzo małe szanse w walce z wielkimi graczami. Identyczna sytuacja ma miejsce w dużych miastach, choć tu zdarzają się wyjątki. Im mniejsza gmina, tym mniejsze zainteresowania partii i większa szansa na walkę podejmowaną przez zwykłych mieszkańców.

Oczywiście, czasami partie akceptują lub też zmuszone są do zaakceptowania startu w wyborach swojego reprezentanta z komitetu lokalnego, nie rezygnując jednak z kontroli nad owym projektem. Parytety, limity, podziały miejsc, to wszystko dzieje się za akceptacją partyjnej centrali.

Jakie są tego efekty. Jak to zazwyczaj bywa bardzo różne. Są namaszczeni przez partię gospodarze miast, którzy rzucają się w wir pracy samorządowej, a jest co robić. Są także włodarze, którzy owszem zajmują się swoją małą ojczyzną, nie ryzygnując jednak z mieszania w politycznym tyglu. Najgorsi są jednak Ci, którzy decydują się na start, ponieważ jest to dla nich trampolina do politycznej kariery w województwie lub też na poziomie kraju, czy też europarlamentu. Oczywiście wśród tych ostatnich bywają jednostki, które uczciwie podchodzą do swoich obowiązków. To jednak rzadkość. Zazwyczaj, polityka pochłania ich w bardzo dużym stopniu. Efekty są różne, bo wiele zależy wtedy od zbudowanego zaplecza, od wiceprezydentów, dyrektorów, prezesów, a zawłaszcza ich kompetencji, odpowiedzialności.

Skąd taka refleksja na ponad dwa lata przed kolejnymi wyborami? Nie ukrywam, że jej sprawcą jest Rafał Trzaskowski. Niestety, należy on w mojej ocenie do tej najgorszej grupy. Ewidentnie widać, że Warszawa to tylko kolejny etap w wyścigu o władzę. Stąd też jego rządy to w głównej mierze PR i próba realizacji rozmaitych “projektów”, które nas czekają po ewentualnym zwycięstwie centro-lewicy, a może jednak właściwsze byłoby określenie lewicy. Warszawa jest poligonem, na którym ćwiczy się przygotowywanie “bojówek” do walk ulicznych, wprowadzania rozmaitych projektów genderowych itp itd. A rzeczywistość trzeszczy. Dwukrotna awaria Czajki, rażące zaniedbania w komunikacji publicznej, szastanie publicznymi pieniędzmi na lewo i prawo, na wydumane plaże, strefy palet, tramwaje różnorodności. Na sesje Rady wpada na chwilę lub wcale. Lista te jest znacznie dłuższa…

Za to zawsze jest czas na własny lans i udawanie kogoś, kim w rzeczywistości nie jest. Nie ukrywam, że jest dla mnie Trzaskowski wielkim rozczarowaniem. Nie dlatego, że był moim kandydatem na prezydenta. Uważam, że miał w sobie potencjał na dobrego, uczciwego, rzetelnego polityka. Niestety miał… Każdy kolejny tydzień, miesiąc, rok to udowadnia.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.