Piotr Koj

Blog

Pamięci Józefa Szafranka w 140. rocznicę śmierci

23 maja 2014
Możliwość komentowania Pamięci Józefa Szafranka w 140. rocznicę śmierci została wyłączona

Niestety w ciszy i zapomnieniu minęła 140 rocznica śmierci księdza Józefa Szafranka, proboszcza kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu, syna młynarza spod Koźla. Choć kojarzony był z działalnością polityczną, uznawany za radykalnego działacza polskiego, to przecież był przede wszystkim wybitnym kapłanem i społecznikiem, o czym się często zapomina. Stąd też pozwolę sobie przypomnieć jego biografię autorstwa Macieja Dronia.

Urodzony 18 lutego 1807 roku w Gościęcinie Józef Szafranek poszedł w życiu drogą wielu górnośląskich synów chłopskich swego czasu. Ukończywszy gimnazjum w Głubczycach, wstąpił do wrocławskiego seminarium duchownego, uzyskując święcenia w roku 1831. Osiem lat później powierzono mu funkcję proboszcza jednej z największych parafii w diecezji wrocławskiej. Liczyła ona wówczas 4 tysiące wiernych, po kilkunastu latach – już dziesięć razy tyle. “Farorz” Szafranek już na progu swej bytomskiej posługi zakreślił sobie program działania sięgający daleko poza obowiązki duszpasterza, podejmując się zadań mających służyć całej społeczności Bytomia.

Z pasją oddawał się sprawom oświatowym: prowadził szkółki niedzielne, pisał programy szkolne (był rewizorem szkolnym w Bytomiu), założył szkołę dla ubogich dziewcząt, dla której sprowadził do miasta Siostry Szkolne de Notre Dame, wprowadził do szkół bytomskich ćwiczenia fizyczne. Ukoronowaniem tej działalności było otwarcie po latach starań pierwszej szkoły średniej w Bytomiu – męskiego gimnazjum katolickiego. Wspomagał materialnie uczniów, dbał o godziwe warunki życia i pracy dla nauczycieli. Dwa kolejne zgromadzenia żeńskie przybyły z inicjatywy Szafranka do miasta dla posługi najuboższym w założonym przez proboszcza szpitalu oraz w Zakładzie św. Ducha przy ul. Krakowskiej.

Na terenie swej ogromnej parafii, obejmującej oprócz Bytomia również część dzisiejszej Rudy Śląskiej i Chorzowa Szafranek prowadził działalność w stylu misyjnym: organizował nabożeństwa w szkołach, prowizorycznych kaplicach, domach prywatnych, a nawet pod gołym niebem. Po latach doprowadził do wyodrębnienia się nowych parafii w Chorzowie (św. Barbary) i Goduli (Ścięcia św. Jana Chrzciciela). Zakładał dla swych parafian niezliczone stowarzyszenia: modlitewne, oświatowe a nawet zawodowe, zainicjował duszpasterstwo dla dzieci, propagował czytelnictwo, hodowlę drzew owocowych i… pszczelarstwo. Jako duszpasterz odznaczał się osobistym poświęceniem – w roku 1847 niósł posługę ofiarom epidemii tyfusu (sam się zaraził), podjął się także pracy kapelana w bytomskim więzieniu. W latach pięćdziesiątych XIX wieku przeprowadził wielką przebudowę kościoła parafialnego, nadając mu dzisiejszy kształt.

Osobista popularność i uznanie sprawiły, iż w roku 1848 wybrany został do powołanej pod wpływem wydarzeń Wiosny Ludów konstytuanty Prus – Zgromadzenia Narodowego w Berlinie. Dał się tam poznać jako zwolennik demokratycznych reform, domagał się też zrównania w prawach języka polskiego w szkolnictwie oraz jego znajomości przez urzędników. Pracą polityczną naraził się biskupowi wrocławskiemu, który nałożył na niego karę kościelną. Co niezwykle znamienne dla oceny działalności Szafranka, którą dziś pewnie nazwalibyśmy ekumeniczną, petycję w sprawie uwolnienia proboszcza z aresztu domowego powiozła do Wrocławia delegacja mieszczan złożona z katolika, protestanta i Żyda. Działalność polityczną zakończył w roku 1851 i nigdy więcej do niej nie wrócił, jednak ten właśnie krótki epizod w życiu bytomskiego proboszcza eksploatowano nieustannie przez minione półwiecze, kreując Szafranka na wojującego Polaka. Sam Szafranek określał się jako pruski patriota i lojalny poddany, zaś jego starania o równouprawnienie polszczyzny wypływały głównie z duszpasterskiej troski o wiernych. Polskiego nauczył się zresztą dopiero jako wikary na swej pierwszej placówce duszpasterskiej w Grzędzinie.

Ksiądz Józef Szafranek zmarł 7 maja 1874 roku w wyniku obrażeń doznanych podczas upadku z wozu, którym wracał od chorego parafianina. Niepospolitego proboszcza, pochowanego na cmentarzu Mater Dolorosa (jego grób znajduje się do dziś przy głównej alei, naprzeciw kaplicy cmentarnej), żegnało 30 tysięcy ludzi – więcej niż liczył wówczas Bytom.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.