Piotr Koj

Blog

Po 100. rocznicy II wojny światowej dowiemy się, że 30% Polaków mordowało Żydów

19 grudnia 2020
Możliwość komentowania Po 100. rocznicy II wojny światowej dowiemy się, że 30% Polaków mordowało Żydów została wyłączona
Czego uczą niemieckie podręczniki niemieckich maturzystów?  Jaki obraz prezentują one młodzieży? Właściwie dość jednostronny. Historia drugiej wojny światowej to właściwie Holokaust (w jednym podręczniku 20 stron) i… niemiecki ruch oporu przeciwko hitleryzmowi (odpowiednio 13 stron). Zero o okupacji Polski, zbrodniach na ludności cywilnej, Powstaniu Warszawskim. Wśród ofiar wymienia się kolejno: Żydów, Sinti, Romów, ofiary eutanazji, homoseksualistów i jeńców wojennych. Nic o fakcie i narodowości milionów cywilnych ofiar innych nacji. Tak rozpoczyna swój tekst o nauczaniu historii w Niemczech Jerzy Kerwalis na dorzeczy.pl.

W ogóle to w niemieckich podręcznikach pojęcie wojny totalnej pojawia się dopiero od 22 czerwca 1941 roku, czyli od ataku Hitlera na Związek Sowiecki, tak jakby (w dodatku w przyjaznym uścisku hitlerowsko-radzieckim) od 1 czy 17 września na terenie takiej np. Polski nie był realizowany systematyczny plan eksterminacji miejscowej ludności z powodów rasowych i klasowych. Ciekawe też są mapy – Polska pojawia się dopiero w 1945 roku, ale chyba tylko po to by na tzw. Ziemiach Odzyskanych napisać „reparacje” i – a jakże – uzasadnić rozdział o wypędzeniu Niemców.

Na efekty nie trzeba dużo czekać. „Die Zeit”, który w 75. rocznicę II wojny światowej przeprowadził badania na temat tego co Niemcy wiedzą o wojnie wykazał, że 30% młodych Niemców jest przekonanych, że ich dziadkowie działali w ruchu oporu, zaś tylko 2% sądzi, że ich poprzednicy współtworzyli III Rzeszę. Mamy więc do czynienia z  efektami długoletniej polityki historycznej Niemiec polegającej na relatywizowaniu niemieckiej winy za II wojnę światową.

Zaczęło się od subtelnej zmiany, podmianą przymiotnika związanego z wojną z „niemiecki” na „nazistowski”. Tym samym zdjęto powoli winę narodową na jakichś kosmitów, bo kto to pamięta kim byli naziści? Jakaś ideologiczna międzynarodówka, a więc czemu u nie Polacy?

Podpisuje się pod oceną efektów tychże działań w kontekście Polski i naszej polityki hidtorycznej: Niemcy są więc coraz bardziej rozgrzeszeni. Nawet w sumieniu swoich wnuków, o co systematycznie jak widać dbają. A co my Polacy robimy ze swoją pamięcią historyczną? Wychodzimy temu na przeciw. Zafundowaliśmy sobie politykę wstydu, publiczne rozliczenie wzrastającej winy, która zaczęła się od zarzutów biernego przyglądania się zagładzie Żydów (a co z pozostałymi 3 milionami ofiar Polaków?), przeszła do współsprawstwa i wylądowała w oficjalnych wypowiedziach głów państwa (polecam lekturę przemówień w Jedwabnem) na współudziale narodu w zagładzie Żydów. Przy tym wszystkim jak wyglądamy w oczach chociażby niemieckich maturzystów, którzy wiedzą, że to nie Niemcy, ale jacyś naziści? Tu mają jasną propozycję zbiorowej winy narodu. Innego. A więc z niej się korzysta.

Minie jeszcze jedno pokolenie i będzie tak samo u nas. Po 100. rocznicy II wojny światowej z badań Gazety Wyborczej (jeśli ta będzie jeszcze istniała) dowiemy się, że 30% Polaków mordowało Żydów (i Niemców w antyhitlerowskim ruchu oporu), a ofiarami nazistów padło 2% polskich obywateli, którzy pewnie jakoś tam sami sobie byli winni.

Taki jest efekt dziesiątków lat pracy, procesu w wyniku którego dziś już politycznie niepoprawnie jest mówić zbrodnie niemieckie na zbrodnie niemieckie. Zamiany semantycznej “zbrodni niemieckich” na “nazistowskie” trwał przez dziesiątki lat. Rezultat? Taka rekonstrukcja pojęć pozwala obecnie rozmyć odpowiedzialność.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.