Piotr Koj

Blog

Prawdziwe święta

18 grudnia 2019
Możliwość komentowania Prawdziwe święta została wyłączona

Fragmenty Ewangelii dotyczące Narodzenia Pana mówią o ubóstwie. Ubóstwie Józefa i Maryi, pokornych sług niezwykłej tajemnicy, którzy z dala od domu nie mogli zapewnić przychodzącemu na świat Dzieciątku nawet dachu nad głową. Ubóstwie przestraszonych pasterzy na wieść o Chwale Boga, jaką im objawiono, którzy to, w przeciwieństwie do Królów, nie mieli żadnego skarbu do ofiarowania Jezusowi.

Będziemy obchodzić święta: ale w jaki sposób? Ubogi? Nawet jeżeli nie jesteśmy zbyt zamożni, nasze domy wcale nie przypominają żłóbka. W wielu z nich w tę Noc Bożego Narodzenia stół będzie się uginał, a prezenty ledwo zmieszczą się pod choinką.

Co roku zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest idea świąt. Ostatecznie posiłek i odpakowywanie prezentów pochłaniają nam więcej czasu i energii niż pasterka. A przecież dzień Bożego Narodzenia, powinien być pełen radości i pokoju, a jest często naznaczony podenerwowaniem najmłodszych, i paraliżującą nudą nieco starszych, a to wszystko doprawione złym humorem z powodu niewyspania.

Gdzie w tym wszystkim jest sens Bożego Narodzenia? To dobre pytanie. Czasami łapiemy się na tym, że marzymy o świętach prostych i spokojnych, bez wszystkich ozdób, rodzinnych napięć i finansowych kłopotów, w trakcie których mielibyśmy szansę pomóc dzieciom odkryć smak Boga, a nie dóbr materialnych, a także czas, by przyjąć Dobrą Nowinę o Narodzeniu i dzielić się nią dookoła tak, jak zrobili to pasterze z Betlejem.

W praktyce sprawa nie jest już taka prosta. Chociaż zawsze warto zachować krytyczne podejście, aby nie paść ofiarą pseudotradycji, które zamiast przybliżać, raczej nas oddalają od tajemnicy Żłóbka, trzeba mieć na uwadze rzeczywistość taką, jaka jest: niektóre rodzinne zwyczaje są ważne dla tych, których kochamy i nie do końca jest możliwe ani pożądane z nich rezygnować.

Święta Bożego Narodzenia są często okazją do spotkania z dziadkami, przywołania obrzędów, do których niektórzy mają ogromny sentyment i czekają na nie cały rok. Byłoby absurdalne, gdybyśmy pod pretekstem zachowania pierwotnego sensu świąt ranili naszych najbliższych.

Może moglibyśmy podjąć próbę uproszczenia niektórych elementów, zmodyfikować nieco wieczerzę wigilijną albo wspólny świąteczny obiad. Poza tym jednak, że popełnilibyśmy błąd, lekceważąc materialny wymiar świąt, pamiętajmy, że nie można zmienić tradycji i zwyczajów rodzinnych z dnia na dzień. Jeżeli nie chcemy sprawić przykrości babci ani zawodu dzieciom, jeszcze długo będziemy musieli brać pod uwagę potrzeby, nawyki i pragnienia jednych i drugich. Ale mamy szczęście! Jeżeli te ograniczenia nam doskwierają, nie zapominajmy, że mnóstwo osób samotnych chętnie przystałoby na takie kompromisy, zamiast spędzać święta wyłącznie w towarzystwie telewizji. A przy tym przede wszystkim cieszmy się, że możemy zrezygnować z naszej idealnej wizji świąt!

Z pewnością nie mamy do końca wpływu na okoliczności, w jakich przyjdzie nam spędzać święta, ale możemy zdecydować o sposobie, w jaki je przeżyjemy. Jesteśmy wolni, by pozwolić się ogołocić z naszej woli, by szukać radości w szczęściu bliskich i zachwycać się tym, co istnieje zamiast marzyć o tym, czego nie ma.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.