Piotr Koj

Blog

Opublikowany w “Gazecie Wyborczej” raport potwierdza trwający proces kurczenia się miast. Dotyka on ich wszystkich, choć są też takie, z których odpływ mieszkańców jest mniejszy np. Żory, Tychy, Jaworzno. Dr Robert Krzysztofik z Katedry Geografii Ekonomicznej Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego zwraca uwagę na to, że z największych miast w ciągu czterech lat ubyło 84 tys. osób. – To tak, jakby zniknęły całe Mysłowice, Siemianowice Śląskie czy Świętochłowice. To zatrważające dane – mówi naukowiec. Niestety, nie są podejmowane działania, które mogłyby ten proces powstrzymać, mimo że metropolia Silesia uznała to za jeden ze swoich strategicznych celów. Mniejsza liczba mieszkańców to także mniejsze bezrobocie. – To jednak jednocześnie obniża konkurencyjność regionu wobec innych – mówi Krzysztofik. Jak widać nie wszędzie, bowiem w Bytomiu, jak ostatnio pisałem, w ciągu ostatnich dwóch lat bezrobocie wzrosło o 2,5%. Co dalej? Jedno jest pewne: potrzebne są spójne działania na szczeblu rządowym, regionalnym i każdego z miast… Dlatego za tak ważne uznałem maksymalne zwiększenie inwestycji w Bytomiu (przypominam: do 25% budżetu), przyczyniających się do poprawy warunków życia mieszkańców. Tak więc inwestowaliśmy w drogi, przestrzeń publiczną, infrastrukturę sportowo-rekreacyjną, zieleń, place zabaw itd.

 

zobacz archiwum wiadomości »

2 komentarze

  1. ~Jacek pisze:

    Inwestycje nic nie mają wspólnego z coraz mniejszą liczbą mieszkańców. To tendecja światowa. Centra miast zamierają. To wina osiedli na obrzeżach, handlu wielkopowierzchniowego w ich sąsiedztwie. Przy okazji ludzie szukają spokoju. Miasta są zbyt głośne. W Polsce wzrost zamożności zaowocował wyprowadzaniem się z blokowisk. Jeżeli chodzi o miasta woj. śląskiego to jedną z przyczyn jest brak pomysłu na komunikację masową. Klapa i tyle. Niestety, to co czyni KZK GOP i ekipa marszałka (Koleje Śląskie) to kpina. Region bez pomysłu na przyszłość, chaos w inwestycjach komunalnych, brud i itp. Brak współpracy z socjologami też nie pomaga. O roli miastotewórczej myśli się tak, jak 30, 40 lat temu. Dziś inne tendencje w modzie, zasobności portfela, sposobie wykorzystania wolnego czasu. pewne sprawy można przewidzieć. Jednak samorządy idą na wyczucie. Często wydając pieniądze nie na to, co mogłoby miasta wzmocnić. Klasycznym przykladem krótkowzroczności są Katowice, które umierają w centrum w sposób podręcznikowy. Zmiany na Rynku tego nie zatrzymają. W Bytomiu problem z estetyką. nawet te kamienice, które mają dobre tynki, straszą brudem. Nie tylko te komunalne, ale i prywatnych właścicieli. Ech, nie chcę zanudzać, ale sprawa ciekawa i smutna.

  2. ~Jacek pisze:

    Inwestycje nic nie mają wspólnego z coraz mniejszą liczbą mieszkańców. To tendecja światowa. Centra miast zamierają. To wina osiedli na obrzeżach, handlu wielkopowierzchniowego w ich sąsiedztwie. Przy okazji ludzie szukają spokoju. Miasta są zbyt głośne. W Polsce wzrost zamożności zaowocował wyprowadzaniem się z blokowisk. Jeżeli chodzi o miasta woj. śląskiego to jedną z przyczyn jest brak pomysłu na komunikację masową. Klapa i tyle. Niestety, to co czyni KZK GOP i ekipa marszałka (Koleje Śląskie) to kpina. Region bez pomysłu na przyszłość, chaos w inwestycjach komunalnych, brud i itp. Brak współpracy z socjologami też nie pomaga. O roli miastotewórczej myśli się tak, jak 30, 40 lat temu. Dziś inne tendencje w modzie, zasobności portfela, sposobie wykorzystania wolnego czasu. pewne sprawy można przewidzieć. Jednak samorządy idą na wyczucie. Często wydając pieniądze nie na to, co mogłoby miasta wzmocnić. Klasycznym przykladem krótkowzroczności są Katowice, które umierają w centrum w sposób podręcznikowy. Zmiany na Rynku tego nie zatrzymają. W Bytomiu problem z estetyką. nawet te kamienice, które mają dobre tynki, straszą brudem. Nie tylko te komunalne, ale i prywatnych właścicieli. Ech, nie chcę zanudzać, ale sprawa ciekawa i smutna.