Znana nam od niedawna osoba rzecznikująca, ta od lodów z paskiem, okazuje się być tyranem jako pracodawca.
A musi być naprawdę grubo, jeśli praktycznie wszystkie główne media (nawet Onet i TVN) o tym mówią. Sytuacja nie do uratowania dla Horny-Cieślak. Choć u Tuska wszystko jest możliwe.
Otóż według doniesień medialnych, pracownicy Biura Rzecznik Praw Dziecka mają masowo skarżyć się na psychiczne i fizyczne przeciążenie, mobbing, a kilku z nich wytoczyło już oficjalne procesy przed sądem pracy. Praca w BRzPD miała doprowadzić jednego z pracowników do epizodów depresyjnych, napadów lękowych i zdrowotnego załamania potwierdzonego dokumentacją medyczną. Co ciekawe większość skarżących się to pracownicy przyjęci przez obecną Rzeczniczkę Praw Dziecka.
To jest absolutna kompromitacja urzędu i jednoznaczny powód do dymisji, szczególnie w kontekście tego, że przez ostatnie tygodnie zamiast polepszaniem jakości pracy i dbaniem o dobrą atmosferę, zajmowano się tam nachodzeniem lodziarni nagradzającej uczniów za dobre oceny.
Co tu mówić, kiedy w trakcie obrad Sejmu posłowie koalicji Tuska nie wstali i nie uczcili minutą ciszy pamięć Henry’ego Nowaka, studenta zamordowanego w Wielkiej Brytanii! To nawet trudno komentować. Jakim trzeba być człowiekiem, by nawet nie okazać fundamentalnego szacunku w takim momencie? Został dźgnięty nożem przez pochodzącego z Indii napastnika, wykrwawił się na śmierć, policjanci zamiast mu pomóc, to skuli go w kajdanki, bo morderca oskarżył go o… „rasizm”.
A może takiej Polski właśnie chcecie? Nieprawdopodobny wstyd i hańba!




