Piotr Koj

Blog

Socrealizm błękitnej flagi

28 września 2019
Możliwość komentowania Socrealizm błękitnej flagi została wyłączona

Projekt rezolucji przedłożonej Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ przez jego przewodniczącego, niemalże z automatu przenosi myślami do Muzeum Socrealizmu w Kozłówce, gdzie do dziś straszą gipsowe popiersia Lenina.Analogia do słusznie minionego systemu nie jest przypadkowa. Język bowiem, jakim posługują się w Organizacji Narodów Zjednoczonych niemalże wszyscy przedstawiciele państw członkowskich na kilometr trąci marksizmem i w zasadzie przed skojarzeniami trudno jest się obronić.

Agenda 2030 jest naszą obietnicą dla współczesnych dzieci i młodzieży, aby mogły osiągnąć swój pełny ludzki potencjał i ponieść pochodnię zrównoważonego rozwoju przyszłym pokoleniom — czytamy w projekcie wspomnianej rezolucji. Czym jest ów zrónoważony rozwój? To powszechny dostęp do aborcji, seksualizacja w ramach zajęć genderowych oraz edukowanie dzieci do zrównoważonego rozwoju. Owa edukacja nie ma nic wspólnego z prawdziwą nauką, a jest jedynie eufemistyczną nazwą ideologizowania dzieci i młodzieży, nie zważając zupełnie na konsekwencje.

Rzecz jasna, jak to z ideologami bywa, na wiecach wybrzmiewają piękne i chwytliwe hasła. Podobnie jest i tutaj. We wspomnianym dokumencie pełno jest deklaracji o skończeniu z ubóstwem i głodem na całym świecie, walką z nierównościami w obrębie krajów i między nimi, budowaniu pokojowych i inkluzywnych społeczeństw, szanowaniu, ochronie i wypełnianiu praw człowieka. Podobne slogany wybrzmiewały również w przemówieniach delegatów. Jedna wielka utopia, która pociągnęła już z sobą krwawe ofiary w postaci dzieci zabijanych w procedurze aborcji. Podkreślana bowiem na każdym kroku dobra „jakość życia” jednego człowieka ma się – z perspektywy ONZ – realizować każdym kosztem, nawet życia innego.

Za jedno z największych wyzwań ONZ – podobnie zresztą jak było i w poprzednich latach – uznało mityczne wprost zmiany klimatyczne. Wprawdzie od dawna wiadomo, że klimat zmienia się – raz ociepla, raz ochładza – ale dla ideologów stanowi taki legendarny kwiat paproci, za którym można uganiać się przez długie lata i tak naprawdę niczego nie osiągnąć. To też sposób na to, aby poszczególne kraje zarobiły krocie na handlu emisjami, czy eksporcie „zielonych” technologii, przy jednoczesnym wymuszeniu odejścia od węgla na krajach posiadających jego zasoby. Wszystko to w imię górnolotnych haseł o powszechnym dobrobycie i dbałości o planetę.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.