Piotr Koj

Blog

Stoimy w obliczu katastrofy

26 kwietnia 2019
Możliwość komentowania Stoimy w obliczu katastrofy została wyłączona

Z roku na rok jest gorzej. Specjaliści biją na alarm. Jednym z najpoważniejszych problemów z jakim obecnie zmagają się dzieci i młodzież jest problem zdrowia psychicznego. Tu już nie można mówić o kryzysie, to jest krach, jeśli nic nie zacznie się zmieniać w tym obszarze, za trzy, cztery lata staniemy w obliczu katastrofy – mówi psycholożka, terapeutka Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Z przedstawionego kilka miesięcy temu raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że co 10 nastolatek ma za sobą próbę samobójczą. Do psychologów, terapeutów trafiają dzieci i młodzież z depresją, zaburzeniami lękowymi, odżywiania, uzależnione od internetu, pornografii, multimediów. Problem się nasila, tymczasem psychiatrzy dziecięcy odchodzą ze szpitali, zamykają się niedofinansowane oddziały psychiatryczne dla dzieci. W związku z tym Ministerstwo Zdrowia zaproponowało nowy model opieki psychiatrycznej dla dzieci, której środek ciężkości ma zostać przeniesiony na szkolnych psychologów, nauczycieli oraz poradnie pedagogiczno-psychologiczne tak, by szpital psychiatryczny był dla dzieci ostatecznym rozwiązaniem. Od września mają też zacząć działać ośrodki wysokospecjalistycznej całodobowej opieki psychiatrycznej. Przynajmniej jeden taki ośrodek ma zostać stworzony na województwo lub kilka na większych regionach. Nadal brak jednak konkretów, choćby dotyczących finansowania wprowadzanych zmian.

Justyna Żukowska-Gołębiewska opowiada o swojej pracy w niepublicznej poradni: Zaczynam pracę o 13, a kończę o 23, wieczorem przyjmując nastolatków. Młodsze dzieci są wcześniej. Nie mam serca odmawiać, a do mnie i moich koleżanek w poradni dzieci przybywa. Przychodzą nastolatkowie z kryzysami maturalnymi. Przychodzą dzieci i płaczą, bo rodzice wywierają na nich presję dobrych ocen, wzorowych zachowań. Brak im sytuacji rozluźnienia, bo ze szkoły od razu są zawożone na dodatkowe zajęcia. Coraz więcej jest młodzieży z różnymi lękami, a rodzice zamiast z dzieckiem porozmawiać, odsyłają je do psychologa, który za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ma je naprawić i postawić na nogi. Często są to dzieciaki z głęboką depresją, która rozwijała się przez dłuższy czas, a której objawów nikt nie zauważył, ani rodzice, ani nauczyciele czy szkolny psycholog. Nie podważam niczyich kompetencji, wręcz przeciwnie, pokazuję, że psycholog czy pedagog szkolny obciążony obowiązkami nie ma czasu stworzyć więzi z uczniami, którzy przyszliby do nich z problemem. Poza tym ja sama pracując już wiele lat w zawodzie muszę się nieustannie doszkalać, bo wiedza, którą miałam rok temu, okazuje się być teraz niewystarczająco. Przychodzą do mnie i moich koleżanek i kolegów dzieci z taką mieszanką, z krzyżowymi diagnozami, w których mieści się na przykład depresja plus zaburzenia odżywiania i do tego zaburzenia lękowa. Nie wiem, czego się złapać, a okazuje się dodatkowo, że rodzice są właśnie w trakcie rozwodu. Obserwujemy, jak coraz bardziej i wyraźniej nasila się problem zdrowia psychicznego wśród dzieci i młodzieży. Za dwa trzy lata będziemy mieć tragiczną sytuację w opiece tego zdrowia, a mam wrażenie, że nadal zdecydowana większość społeczeństwa nie zdaje sobie z tego sprawy, My bijemy na alarm, MZ podejmuje jakieś kroki, która nie są rozwiązaniem nasilających się problemów.

 

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.