Piotr Koj

Blog

Mediokracja zastąpiła demokrację

19 lutego 2021
Możliwość komentowania Mediokracja zastąpiła demokrację została wyłączona

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że najpotężniejszym człowiekiem na świecie jest prezydent USA. I oto nagle okazuje się, że są mocniejsi. Po słynnym szturmie na Kapitol szefowie Twittera i Facebooka nie zawahali się „wyłączyć” Donalda Trumpa z debaty publicznej. Zamknięto jego konta w mediach społecznościowych. Prezydent próbował komunikować się za pośrednictwem niezależnej platformy Parler, ale Google, Amazon i Apple wspólnie odcięły i tę możliwość. Wielka Piątka pokazała swoją moc, wywołując zaniepokojenie przywódców państw europejskich, także tych skonfliktowanych z Trumpem. Okazuje się bowiem, że w obecnych realiach prawno-politycznych nie ma narzędzi, by okiełznać potęgę kartelu Big Tech. Czy zatem kiedyś w podręcznikach do historii przeczytamy, że w styczniu 2021 mediokracja zastąpiła demokrację?

Nie do końca. Mowa bowiem nie o właścicielach pism, stacji telewizyjnych lub portali, ale o globalnych gigantach, którzy praktycznie zmonopolizowali świat cyfrowy. Mark Zuckerberg (Facebook i Instagram), Jack Dorsay (Twitter), Jeff Bezos (Amazon), Sundar Pichai (Google i YouTube), Tim Cook (Apple) – to ludzie, którzy są dziś potężniejsi niż głowy państw. Kierowane przez nich platformy społecznościowe nie są mediami, tak jak ich pracownicy nie są dziennikarzami. To raczej huba, która zabija tradycyjne media, odcinając je od reklam i pasożytując na treściach.

Firmy Wielkiej Piątki kontrolują infrastrukturę, z jakiej zbudowany jest cyfrowy świat. Powstała komunikacyjna sieć, bez której nie jesteśmy już w stanie się obejść. W teorii miało to być jedynie neutralne narzędzie (analogiczne do sieci telefonicznej czy energetycznej) dostarczające usługi klientom, budujące przestrzeń swobodnej debaty, przepływu idei, oazę wolności poza zasięgiem rządów i tajnych policji. Zamiast tego stworzono system kontroli niemal idealnej, dającej możliwość uciszania każdego – od Kowalskiego po Trumpa, praktykę cenzury anonimowej stosowanej za naruszanie „regulaminu”. I to nie jest film z gatunku science fiction, ale rzeczywistość, w jakiej żyjemy. Douglas Murray, brytyjski publicysta, autor „Szaleństwa tłumów”, ostrzega, że nasze życie kontroluje „organizacja potężniejsza niż jakikolwiek rząd, bardziej niejasna niż jakikolwiek polityk i bardziej złowroga niż ktokolwiek, nawet najbardziej szaleni miłośnicy teorii spiskowych”. Ma na myśli właśnie Wielką Piątkę.

W sieci rzeczywiście pojawiły się miliony stron, portali, blogów, ale niewiele z nich jest w stanie przetrwać. 30 wielkich korporacji obsługuje dziś większość ruchu w internecie, za połowę tranzytu odpowiada raptem 150 firm. Bogaci stają się jeszcze bogatsi, a biedni – biedniejsi, bo nie są czytani, słuchani ani oglądani. Wielka Piątka przypomina rekiny pożerające wszystkie płotki. Rynek reklamowy w sieci w 90 proc. kontrolują Google i Facebook. Rewolucja cyfrowa miała usunąć strażników, cenzorów, demiurgów, a przyniosła nowy monopol i powrót Wielkiego Brata. W dodatku mamy do czynienia ze zjawiskiem określanym jako transfer wiarygodności. Ludzie zaczęli traktować nowe media tak jak tradycyjne, mimo że nie są one w najmniejszym stopniu transparentne i nie są mediami. Nie tworzą ich fachowcy uprawiający zawód zaufania publicznego, odpowiadający za swoje słowa i czyny według prawa prasowego. „Ufamy bramom, nawet jeśli nie ma w nich strażników” – komentowała firma marketingowa Edelman, prezentując w 2016 r. w Davos doroczny Trust Barometer (badanie 28 krajów, próba 33 tys. osób).

Polecam dokończenie świetnego tekstu Piotra Legutki na portalu Gościa Niedzielnego, najlepsze jest jeszcze przed Wami  https://www.gosc.pl/doc/6697009.Powrot-Wielkiego-Brata/4

To już nie cenzura, to szaleństwo!

16 stycznia 2021
Możliwość komentowania To już nie cenzura, to szaleństwo! została wyłączona

Bezskutecznie poszukuję zdjęć, które dobrze z tej bazy zdjęć pamiętam, ale nie pobraliśmy ich zawczasu. Za chwilę okaże się, że tego prezydenta po prostu nie było w historii Stanów Zjednoczonych – komentuje Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów, który pierwszy, w trakcie przeglądania bazy zdjęć, zwrócił uwagę na wprowadzenia nowej regulacji przez Agencję Reutersa.

Zdjęcia zostają oznaczone komunikatem, który tłumaczy, dlaczego nie powinny być używane. Zmiana w serwisie Reutersa dotycząca archiwalnych zdjęć Donalda Trumpa z czasów jego prezydentury pojawiła się 15 stycznia 2021 r.

To jest jakieś szaleństwo. Tak daleko nie posunęli się nawet archiwiści ZSRR. Usuwano tam co prawda pojedyncze postaci, z pojedynczych zdjęć, ale nigdy nie dotyczyło to wytarcia gumką myszką całego okresu urzędowania demokratycznie wybranego prezydenta. Byłoby nawet zabawne, gdyby nie było dla nas, w Europie Wschodniej, tak przerażające – mówi Eryk Mistewicz.

I co tu dodać… To się nie mieści w głowie, zwłaszcza dla tych co pożyli w komunie i choć co nie co lizneli  historii!

 

zobacz archiwum wpisów na blogu »

Aktualności

zobacz archiwum wiadomości »