Piotr Koj

Blog

Śpiące lew, a może śpiący prezydent?

23 marca 2015
Możliwość komentowania Śpiące lew, a może śpiący prezydent? została wyłączona

Nie ukrywam, że zbulwersowała mnie odpowiedź na interpelacje radnej Joanny Stępień, udzielona przez prezydenta. Cytuję: W związku z dewastacją rzeźby “Lwa Śpiącego” Theodora E.Kalidego  na Rynku uprzejmie informuję, że sprawa była zgłaszana do organów ścigania z prośbą o wykrycie sprawców i została zakończona umorzeniem. Podjęto próby usunięcia napisów w konsultacji i pod nadzorem Wojewódzkiego i Miejskiego Konserwatora Zabytków , lecz nie przyniosły one oczekiwanych skutków. Jednocześnie, jak informuje Miejski Zarząd Zieleni i Gospodarki Komunalnej, profesjonalne oczyszczenie zabytku wiąże się z poniesieniem znacznych kosztów, których na obecną chwilę Zarząd nie posiada. I to by było na tyle.

To nic, że to jeden z najważniejszych symboli miasta, to nic że to ulubiona rzeźba bytomian. Nie wspomnę, że to także wstyd wobec ING Banku Śląskiego, który był sponsorem kopii lwa, która pojechała do Warszawy. Warto zwrócić uwagę, że rynek i sam lew jest monitorowany i oświetlony. I co? I nic. Patrzę na tę sprawę także przez pryzmat dwóch lat starań, żeby nie powiedzieć walki, o zwrot rzeźby do Bytomia. Nie była to łatwa batalia. Tym większa radość i satysfakcja, że zakończona sukcesem.

Dla mnie brak należytej staranności w opiece nad jednym z najważniejszych dla mieszkańców zabytkowych symboli Bytomia, jest przejawem braku szacunku prezydenta i jego służb wobec bytomian i historii miasta.

śpiący lew

 

zobacz archiwum wpisów na blogu »

Aktualności

zobacz archiwum wiadomości »