Piotr Koj

Blog

"Łatwiej też organizować wściekłość wyborców wokół różnic światopoglądowych"

6 kwietnia 2015
Możliwość komentowania "Łatwiej też organizować wściekłość wyborców wokół różnic światopoglądowych" została wyłączona

Święta sprzyjają refleksji. Nasze myśli krążyły wokół życia i śmierci, miłości i nienawiści, wiary i zwątpienia, aby ostatecznie wykrzyczeć radosne Alleluja! Mam nadzieję, i tego nam życzę, aby ta radość dodała nam sił, w pokonywaniu codziennych trudności.

Liczę też, że każdy znalazł chwilę dla siebie: na choć kilka stron dobrej książki, na lekturę odłożonego tygodnika, czy też wybranych artykułów, może i na spacer, choć pogoda była… Skorzystałem z tej sposobności i tym sposobem polecam Państwu lekturę bardzo ciekawego wywiadu z profesorem Stanisławem Owsiakiem, który od lat związany jest z Akademią Ekonomiczną w Krakowie. Zajmuje się polityką fiskalną, sektorem finansowym i polską transformacją. Wywiad zatytułowany został “Jak pieniądze pustoszą nasz świat” i opublikowany Magazynie Świątecznym Wyborczej. Aby zachęcić do lektury, pozwolę sobie zacytować kilka fragmentów.

Pod wpływem doktryny zaczęto uważać, że jedyny luz budżetowy, jakiego można szukać, znajduje się po stronie wydatków państwa. Jeśli brakuje pieniędzy na ważne społecznie cele, to trzeba z nich rezygnować, ciąć, oszczędzać, ale podatków podnosić nie wolno. Dopiero teraz Komisja Europejska konstatuje, że trzeba się wreszcie przyjrzeć dochodom budżetów. No bo jak to jest, że korporacje mają się wyśmienicie, ich zyski rosną, a jednocześnie jest coraz mniej pieniędzy na sferę publiczną?

Monetaryści podsunęli politykom wspaniałą wymówkę, żeby się ekonomią społeczną właściwie nie zajmować. Wystarczy niezależny bank, grupa ekspertów od stóp procentowych, resztę zrobi rynek. Politycy mogli z czystym sumieniem zająć się uprawianiem wojny kulturowej. Żeby debatować o aborcji, moralności i seksie zamiast o emeryturach i podatkach, znać się na niczym nie trzeba. Każdy to umie. Łatwiej też organizować wściekłość wyborców wokół różnic światopoglądowych, bo te sprawy łatwiej ludzi rozpalają niż polityka społeczna.

Politycy nie wierzą, że publiczna służba zdrowia może być sprawna, chociaż na świecie są na to liczne przykłady, więc poważnie się tym problemem nie zajmują, tylko uprawiają łataninę. Więc rzeczywiście jest coraz gorzej. Jednocześnie po cichu uważają, że prywatne szpitale to ziemia obiecana, do której należy pielgrzymować, na razie powoli, bo obywatele są jeszcze za mało uświadomieni. W tym bałaganie dochodzi do skrajnej niesprawiedliwości, ja i pan nie musimy czekać do lekarza, zawsze jakoś to sobie załatwimy, a szwaczka z Łodzi czeka rok.

Warto przeczytać całość

http://wyborcza.pl/magazyn/1,144507,17699870,Jak_pieniadze_pustosza_nasz_swiat.html

zobacz archiwum wpisów na blogu »

Aktualności

zobacz archiwum wiadomości »