Piotr Koj

Blog

Cenzura na Fecebooku

5 kwietnia 2017
Możliwość komentowania Cenzura na Fecebooku została wyłączona

Nie zawsze się z Tomkiem Terlikowskim zgadzam, ale zawieszenie jego konta na Facebooku to skandaliczne ograniczenie wolności słowa. Tak ocenił sytuację redaktor naczelny “Plusa Minusa” Michał Szułdrzyński. Nie pierwszy to raz, kiedy ogranicza się wolność słowa reprezentantom prawej strony sceny polityczno-ideowej. Co takiego zrobił Tomasz Terlikowski?  Otóż opisał na swoim fejsbukowym profilu w jaki sposób doszło do zablokowania jego wystąpienia podczas rekolekcji wielkopostnych w jednym z warszawskich ogólniaków. Kiedy to uczynił, jego oponenci rozpoczęli akcję masowego zgłaszania jego wpisu jako… naruszającego standardy Facebooka. Co ciekawe, portal przychylił się do ich postulatu i zablokował konto Terlikowskiego. Wiem że Tomasz Terlikowski to publicysta wyrazisty, z którym można, lecz nie trzeba się zgadzać, ale proszę przejrzeć FB pod kątem prezentowanej tam pornografii, promowania komunizmu, czy też obrażania uczuć religijnych. To się tam dzieje na potęgę! I co? I NIC!! Ale TT został zablokowany. Poniżej przytaczam wspomniany wpis, każdy może sam ocenić:

Zakaz występów dla ludzi, którzy głoszą poglądy niewygodne dla lewicy i liberałów – to, jak się okazuje, już całkowita norma. Miałem wygłosić referat o obronie życia podczas rekolekcji w warszawskim LO im. Staszica. Miałem, ale nie wygłoszę.

Miałem, bo grupa uczniów i nauczycieli, nie bez pomocy „Gazety Wyborczej” postanowiła zmienić program rekolekcji, wykreślając „ekstremistę religijnego znanego z wypowiedzi antykobiecych i ksenofobicznych” (bardzo proszę o zacytowanie moich antykobiecych czy ksenofobicznych poglądów, bo ja ich nie znam) z jego programu. Powoływano się przy tym na cytaty rodem z Soku z Buraków, a nie ze mnie. 

I udało się. Dyrekcja w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” oznajmiła, że od początku miała zastrzeżenia do zapraszania osób z tak kontrowersyjnymi poglądami (ciekawe, czy wiedzą, że w kwestii obrony życia katolicy MUSZĄ mieć poglądy pro life, i nie jest to ekstremizm, a katolicyzm) i dlatego wymusiła na katechetach odwołanie mnie. O sprawie dowiedziałem się z maila, na mniej więcej 15 minut przed odpaleniem informacji przez „Gazetę Wyborczą”.

Nie będę jakoś szczególnie mocno komentował tego wydarzenia. Powiem tyle. 

1. Tchórzostwo (a tak trzeba określić brak odwagi do otwartego polemizowania z moimi poglądami, polemizowania na które zawsze jestem otwarty) dowodzi słabości intelektualnej i osobistej osób, które spotkanie odwołały i tych, które się do tego przyczyniły. Gdy brakuje argumentów, gdy nie jest się w stanie polemizować, to zakazuje się rozmowy albo się ją odwołuje. Tak było z Rebeccą Kiesling, tak – zachowując proporcje – jest ze mną.

2. Cała ta sytuacja pokazuje, że w Polsce nie ma problemu z prześladowaniem, ograniczaniem wolności ludzi o poglądach lewicowych, ale tych o poglądach konserwatywnych. Niespełna rok temu spotkanie ze mną zostało odwołane przez Muzeum Sztuki Współczesnej, teraz przez LO im. Staszica. A wszystko to, gdy media, także na świecie, grzmią o tym, że rzekoma ograniczana jest wolność słowa osób o poglądach lewicowych i liberalnych.

3. Jak tak dalej pójdzie, jeśli zgodzimy się na to, by program rekolekcji planowała szkoła, to niebawem w kościołach pojawią się bojówki lewicy, która będzie decydowała, który ksiądz może głosić kazania, a który jest „ekstremistą religijnym”. Niemożliwe? A niby dlaczego nie, skoro o programie rekolekcji może decydować chłopiec Ignacy (niestety ten bojownik o wolność i demokrację nie miał dość odwagi, by przedstawić się z nazwiska), który założył szkolną grupę uczniowską opowiadającą się przeciwko rasizmowi i ksenofobii (jeszcze raz proszę o dowody na moje rzekomo rasistowskie i ksenofobiczne poglądy)?

4. Jeśli za ekstremistę religijnego uważa się kogoś, kto w kwestii obrony życia, małżeństwa i rodziny głosi po prostu poglądy Katechizmu Kościoła Katolickiego, to w istocie trzeba w ogóle wygnać realnie wierzących katolików ze szkół. Innej drogi nie ma, bo przecież każdy katolik to antykobiecy ekstremista. 

5. I na koniec. W czasie tego spotkania miałem mówić o obronie życia. A dokładniej pokazać, ile dzieci jest zabijanych rocznie, przedstawić utylitarne uzasadnienie tego procederu i polemizować z nim, a także przedstawić świeckie i religijne argumenty przeciw aborcji. Jak się okazuje na takie poglądy nie ma miejsca w polskiej szkole. Lewica już ją wykradła, i to mimo iż w MEN rządzi prawica. Jak widać „dobra zmiana” nie dotarła do LO im. Staszica. Tam nadal rządzi skrajna, liberalna, antykatolicka lewica

 

Twitter blokuje, Facebook cenzuruje, Google kontroluje…

28 października 2016
Możliwość komentowania Twitter blokuje, Facebook cenzuruje, Google kontroluje… została wyłączona

Zrozumienie epoki nowych mediów, celów działania gigantów tego rynku przychodzi nagle. Przy okazji blokady kont (z reguły tych sprzecznych z liberalno-lewicową polityczną poprawnością) mnożą się pytania: Jak to? To tak można? Można

Po pierwsze, to nie jest nasza przestrzeń. Ani moja, ani Twoja, Czytelniku, który założyłeś w niej sobie profil i w związku z tym twierdzisz, że w jakiejś części należy ona do Ciebie. Nic bardziej mylnego. Mogą wmawiać, że Facebook czy Twitter jest naszym domem i powinniśmy o niego dbać i dobrze się w nim czuć, ale nie jesteśmy właścicielami tej przestrzeni, nie jesteśmy nawet gośćmi, co najwyżej użytkownikami.

Ale też to, że jesteśmy użytkownikami serwisów społecznościowych, nie znaczy, że mamy w związku z tym do nich prawa. Po zamieszczeniu tam słów czy nagrań przestajemy w zgodzie z regulaminem być ich właścicielami. Nie możemy nimi dowolnie dysponować. Przekazujemy prawa do nich właścicielom Facebooka, Instagramu, Twittera, Google Plus, LinkedIn, Pinterestu i czego tam jeszcze używamy. Na czym jak na czym, ale na obsłudze prawnej przez największe i najdroższe kancelarie świata giganty nowych mediów nie oszczędzają. Spróbujcie przeczytać i zrozumieć regulamin usług świadczonych przez któregoś z wielkich graczy. Nawet nie: zakwestionować, ale wyłącznie przeczytać i zrozumieć. Ktoś zresztą obliczał, ile godzin zajmie sama lektura, nie mówiąc o zrozumieniu.

Tyle Eryk MISTEWICZ w świetnym tekście “Twitter blokuje, Facebook cenzuruje, Google kontroluje.Korporacje nowych mediów pokazują inną twarz” zamieszczonym na https://wszystkoconajwazniejsze.pl/eryk-mistewicz-twitter-blokuje-facebook-cenzuruje-google-kontroluje/ Warto go uważnie przeczytać i wyciągnąć wnioski. Jakie? Właściwe, choć jak zawsze każdy będzie miał swoje. Ja bym to skwitował jednym słowem – niewolnictwo. I to niewolnictwo, które ma swój kolor, barwę, która nie jest moją ulubioną.

Pod Jednym wnioskiem mam nadzieję podpisze się większość z nas: pierwszym obowiązkiem państwa jest ochrona obywateli, a nie umożliwianie korporacjom robienie dobrego biznesu. To państwo ma dbać, aby nie można było połączyć informacji o moich wydatkach, moich chorobach i moich danych osobowych. To państwo ma dbać o to, aby uczeń w szkole podstawowej dowiadywał się, jakie zagrożenia wiążą się z nierozważnym używaniem internetu. Także państwo ma wprowadzić takie mechanizmy prawne, antytrustowe, prokonkurencyjne, aby ani obywatel, ani państwo nie stali się wcześniej czy później zakładnikami swojej nieświadomości, niekompetencji i głupoty.

zobacz archiwum wpisów na blogu »

Aktualności

zobacz archiwum wiadomości »