Piotr Koj

Blog

Monopolizacja Rynku

11 kwietnia 2016
Możliwość komentowania Monopolizacja Rynku została wyłączona

Monopol. To nowe słowo użyte dla analizy sytuacji w naszym mieście. Ale pasuje idealnie, nie tylko do Rynku, ale i reszty rynku lokalnego. Bo przecież – kto nie jest  nami jest przeciwko nam. Skąd ten temat? To zasługa prezydenta Bartyli, który wydał zarządzenie, zgodnie z którym ograniczono możliwości wykorzystania całej płyty Rynku. Na głównym placu naszego miasta będą mogły być rozstawiane wyłącznie ogródki letnie. Zarządzenie prezydenta w znaczący sposób ogranicza również możliwości wykorzystania Rynku. Jak pisze bytomski.pl: Poza wspomnianymi ogródkami nie będzie można na nim prowadzić żadnej innej działalności. Tak więc nie będzie zgody na cieszące się ogromną popularnością wśród dzieci kule wodne, trampoliny, czy dmuchane zamki. Najbliższe atrakcje dla najmłodszych znajdują się ponad pół kilometra od Rynku – na placu Barbary lub w Parku Kachla, który jest oddalony o kilometrPostanowienie prezydenta ogranicza również organizację imprez na Rynku. Od teraz mogą to robić wyłącznie miejskie instytucje. Żadna niezależna organizacja nie będzie mogła zrobić tam koncertu, czy spektaklu, chyba że będzie działać na zlecenie miasta lub jego jednostek. Czy to jest czepialstwo? Oddam głos mieszkańcom Bytomia. Głos pierwszy: Dekret Bartyli ogranicza rynek do roli chlewni piwnej utrzymywanej w formie stoisk reklamowych producentów alkoholu, gdzie bytomian sprowadza się do roli modeli stylu życia promowanego przez alkoholowych biznesmenów. Parasole reklamowe, stoliki niezasłonięte, etykietowane przeźroczyste kufle; wszystko z daleka widać na przestrzał. Ciekawy jest też wątek zakazu promowania inicjatyw mieszkańców – tylko inicjatywy urzędowe będą mogły być wystawiane na rynku. Bytom czeka rewitalizacja – rewitalizacja znaczy przywrócenie do życia. Aktywność społeczna jest nie tylko częścią życia ludzi, to ona jest sensem rewitalizacji, bo ona tworzy strukturę relacji międzyludzkich, tymczasem prezydent takim dekretem zdaje się traktować mieszkańców jak lalki, będzie się z nimi bawił w rewitalizacje – Dżepetto się znalazł. No i głos drugi: Rynek jest gigantycznym placem. Sama płyta ma ok. 8 300 m2. Ogródki latem zajmują zaledwie ok. 2 150 m2. Większość tej przestrzeni pozostaje więc pusta, niewykorzystana. Jaki więc sens ma wprowadzanie tego ograniczenia? Urzędnicy naprawdę nie mają czego robić, tylko wymyślać niepotrzebne zakazy i produkować sterty durnych dokumentów? Wypychanie atrakcji dla dzieci na pl. Sobieskiego jest mało rozsądne. Ten plac sąsiaduje z ruchliwą ul. Piłsudskiego, która ma status Drogi Krajowej nr 94 i każdego dnia przejeżdżają nią tysiące samochodów. To nie jest więc najlepsze miejsce dla dzieci, bo nawet jeśli nie wpadną pod rozpędzone auto, to po prostu nawdychają się spalin. O tym, jak jest to przyjazne miejsce dla ludzi świadczy niepowodzenie ogródka letniego, który został tam rozstawiony przed kilkoma laty od strony ul. Żołnierza Polskiego. Jakoś dziwnym trafem nikt nie chciał w nim siedzieć. Po tej porażce już żaden restaurator nie odważył się na rozkładanie tam stolików, choć gdy przebudowywano plac, to wydzielono tam dla nich specjalne miejsce.

Tak więc mieszkańcy sami oceniają ten kolejny krok w kierunku podporządkowaniu ratuszowej ekipie kolejnej sfery działalności. Jak wiemy, już teraz większość dyrektorów, prezesów, boi się nawet kontaktów z “nieprawomyślnymi”. I nie jest to ważne czy to szkoła, czy też duża instytucja. Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam…

zobacz archiwum wpisów na blogu »

Aktualności

zobacz archiwum wiadomości »