Piotr Koj

Blog

Sporo ostatnio dyskusji na temat przyjęcia do naszego kraju i innych krajów unijnych szerokiej rzeszy emigrantów, głównie z Afryki. Podnoszone są między innymi obawy związane z naszym bezpieczeństwem, z konsekwencjami, jakie przyniosła otwarta polityka imigracyjna na przykład we Francji.

Dzięki starszej córce miałem wielką przyjemność zobaczyć film “Timbuktu”.  Piękny, choć mocny i przygnębiający. Gorąco polecam. Na wyróżnienie zasługują malarskie wręcz zdjęcia. Jednak, co dla mnie najcenniejsze, twórcy filmu pokazali życie w sterroryzowanym przez ortodoksyjnych wyznawców Islamu Timbuktu. Życie, które nie jest łatwe dla mieszkających tam wyznawców Allaha. Prowadząc swoją świętą wojnę, bojownicy dżihadu wprowadzają w życie wiele konserwatywnych zakazów – nie wolno słuchać ani tworzyć muzyki, zabroniona jest gra w piłkę, za cudzołóstwo grozi kara śmierci przez ukamieniowanie, kobiety nawet na targu muszą mieć rękawiczki, bez względu na to, jakie czynności podejmują. Pokazano świętą wojnę i sedno religijnego fanatyzmu poprzez historię kilku rodzin, które bez własnej winy zostają uwikłane w krwawe wydarzenia. Każda z osób popada w konflikt z chwilowo obowiązującym i siłą narzuconym surowym prawem religijnym. Każda na swój sposób walczy z niesprawiedliwym reżimem – starając się zachować godność i wewnętrzną siłę.

Film pokazał, jak terror dżihadystów budzi grozę wśród  samych muzułmanów, mieszkających od pokoleń na swej świętej ziemi. Trudno się więc dziwić, że, biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich miesięcy, a nawet już lat, Europa boi się konsekwencji otwartych granic i napływu islamskich fundamentalistów.

zobacz archiwum wpisów na blogu »

Aktualności

zobacz archiwum wiadomości »