Piotr Koj

Blog

Wracam do sprawy uchodźców i migrantów

24 września 2015
Możliwość komentowania Wracam do sprawy uchodźców i migrantów została wyłączona

Wracam do tematu, który będzie jeszcze długo obecny w przestrzeni publicznej, czyli do tematu uchodźców i migrantów, choć z przerażeniem odnotowuję, jak wiele osób nie odróżnia jednych od drugich, nawet nie czuje takiej potrzeby.

To naturalne, że temat stał się osią politycznego sporu, w którym tak wiele jest ciosów poniżej pasa. W toczącej dyskusji wypomina nam się na przykład pomoc, jakiej udzielono polskim emigrantom, choć nie wiadomo, o których emigrantach się mówi i o jakim okresie. Nie znam osobiście kraju, który mógłby z czystym sumieniem wytykać nam ewentualną niechęć, a już ostatnim z nich winny być Niemcy.

W toczącej się dyskusji warto zwrócić uwagę, że czymś innym jest przyjmowanie osób z tej samej przestrzeni kulturowej, cywilizacyjnej, obyczajowej, religijnej, z silną postawą asymilacyjną. Czymś innym zaś – osób, dla których przynależność do plemienia, klanu, rodziny, religijnego odłamu ważniejsze jest od przynależności państwowej, czego skutki widać we współczesnych losach Afganistanu, Iraku, Egiptu, Syrii czy Libii. I już też coraz wyraźniej w Europie.

Dziękuję księdzu Piotrowi Brząkalikowi, który słusznie to zauważył: Chwytem poniżej pasa jest też tak zwany kwotowy podział. Już sama słowo kwota w odniesieniu do ludzi nie bardzo mi pasuje, ale istotą tego chwytu poniżej pasa jest podwójny przymus, tak wobec strony przyjmującej: Wy przyjmiecie 12 tysięcy, a Wy 5, jak i tej drugiej, Wy pojedziecie tam, a Wy gdzie indziej. Z nieskrywanym sarkazmem zastanawiam się, jakby to miało wyglądać. Ci od tego wagonu, do tamtego pojadą do Polski, a tamci na Słowację? Ta część kolejki tam, a ta już to gdzie indziej? Zderzenie takich przymusów musi przynieść konflikty.

Kolejne istotne spostrzeżenie to zwrócenie uwagi na konsekwencje pomocy pod przymusem i co równie ważne przyjmowania pomocy pod przymusem.

Tocząca się dyskusja powoduje wzajemne wartościowanie. Pięknie powiedział o tym ksiądz Piotr: często słyszymy, że Jedni są lepsi, a drudzy gorsi, jedni nowocześni i otwarci, drudzy ksenofobicznie zamknięci jedni bardziej chrześcijańscy choć nie praktykujący, a drudzy wprawdzie praktykujący, ale w tym przypadku to wyraźnie mało chrześcijańscy. Wygląda to dość żałośnie, jak dziecięce obrzucanie się piaskiem w piaskownicy. A przecież istotą, wcale nie jest odpowiedź na pytanie, czy przyjmować i pomagać, ale na ile przyjmować i jak pomagać

Warto także pamiętać, że to przyjmujący i pomagający określa czas, sposób, miejsce, zasady i poziom udzielania pomocy i przyjęciaPrzyjmowany i przyjmujący pomoc nie może stawać warunków, jaka ta pomoc ma być, kiedy i gdzie ma ją dostać, czy też oczekiwać, żeby nie powiedzieć domagać się żeby było bezwarunkowe i niekontrolowane .

Oburzające jest również wykorzystywanie, a nawet gra na emocjach i to nieustanne szermowanie zarzutami braku solidarności, tolerancji czy nawet rasizmu.

Tak wiec wiele jeszcze dyskusji przed nami, warto jednak wziąć sobie do serca powyższe uwagi…

zobacz archiwum wpisów na blogu »

Aktualności

zobacz archiwum wiadomości »