Piotr Koj

Blog

Trywialność?

19 sierpnia 2014
Możliwość komentowania Trywialność? została wyłączona

Czasami warto zwrócić uwagę na ciekawe teksty, które pojawiają się między innymi w sieci. Dzisiaj sięgam po felieton profesor Jadwigi Staniszkis. Wzbudza do refleksji, a tej bardzo nam brakuje, także w Bytomiu.

“Ten kraj jest trywialny. Nie wzbudza marzeń”. Takiego argumentu użył syn moich znajomych, zawiadamiając ich, że emigruje. Nie, nie bał się bezrobocia (jak – wg badania CBOS-u około dwie trzecie jego rówieśników). Męczy go pospolitość (a jest wykształcony na tyle dobrze, że wie, iż jest to nieodłączny skutek rozwoju zależnego w jakim ugrzęzła Polska), z histerycznymi ekscesami w sferze kultury (teatr!), też świadczącymi o popadanie w marazm, entropię, wtórność i gorączkowymi próbami reanimacji. Z konfliktami wokół spraw poważnych (np. miejsce religii) ale już traktowanymi i wyrażanymi w sposób wysoce niepoważny (osoba księdza Lemańskiego i jego retoryka).

Został wychowany (a urodził się już w pokomunistycznej Polsce) w przekonaniu, że o sukcesie decyduje indywidualnie wybrana strategia. Że żyjemy w “normalnym” kapitalizmie i przegrana to tylko wina danej osoby. Rodzice, sami zmęczeni bagażem solidarnościowej (i zdradzonej w nowej Polsce) retoryki nie mówili mu o ojczyźnie jako zadaniu, o odpowiedzialności za innych, o tym że gdy jest źle, należy coś z tym zrobić.

Pogarszający się poziom nauczania przedmiotów humanistycznych (nawet w jego, bardzo dobrej, prywatnej szkole) nie pozwolił mu dostrzec wyzwania, kryjącego się w polskiej historii. Gdy zawsze albo wyprzedzaliśmy, albo spóźnialiśmy się o fazę. Gdy w XVI-XVII wieku inni tworzyli silne, scentralizowane państwa, Polska stanowiła przykład struktury sieciowej, łączącej – przez traktaty i “unie” segmenty o odmiennej religii i kulturze (Prusy Książęce, Litwa, Ukraina). /…/

Teraz, nieskutecznie, próbujemy zbudować nowoczesne państwo. Rozbudowana armia urzędników (administracji centralnej i samorządowej) kosztuje ponad 100 mld złotych rocznie. Gdy inni w Unii stosują sieciowość (której kiedyś byliśmy pionierami) my – nieudolnie – centralizujemy i upartyjniamy państwo. Licząc na lojalność dzięki klientelizmowi i zastraszaniu.

Postawić Polskę na nogi – przez skok myślowy (w sposobie konceptualizacji siebie) i zmianę struktur, procedur i personelu – to zadanie dla dobrze wykształconych, młodych ludzi. Ale trzeba by to zadanie im powierzyć. Oddać im państwo, tak jak – od zera – budowano je po 1918 roku. Bo po 1989 był to strachliwy, zgniły kompromis z aparatem komunistycznym i kapitalistami politycznymi, głównie rodem ze służb.

Według badań młodzi nie wierzą w skuteczność narzędzi politycznych. Uważają partie za siedlisko miernot kierujących się osobistym interesem, ambicjami i resentymentem. Więc nie wejdą w “normalną” politykę. Czy znajdzie się krąg osób – też młodych – który ich porwie? Pokaże, że Polska nie jest krajem banalnym. I że wciąż są szanse na zbudowanie tu instytucji na miarę wyzwań? A to, że jest trudno i panuje marazm – to tylko czyni owo wyzwanie bardziej pasjonującym!

Powtórzę za panią profesor pytanie, jakże ważne przed wyborami samorządowymi, czy znajdzie się krąg osób – też młodych – których porwie chęć zmiany? A powrót do dalszej zmiany Bytomia jest kluczowy dla jego dalszego rozwoju..

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.