Piotr Koj

Blog

Wielki, zapomniany – Prymas ze Śląska

21 października 2013
Możliwość komentowania Wielki, zapomniany – Prymas ze Śląska została wyłączona

22 października przypada 65. rocznica śmierci „Wielkiego Prymasa II Rzeczypospolitej” – jak nazwał kardynała Hlonda Jan Paweł II. W tym kontekście dobrze będzie przypomnieć opinię Eugeniusza Jarra, profesora filozofii prawa w Oxfordzie, który w książce: „Nauka społeczna kardynała A. Hlonda” napisał, że do grona wydanych przez Polskę ludzi w skali światowej należy zaliczyć trzech hierarchów: arcybiskupów gnieźnieńskich Mikołaja Trąbę i Jana Łaskiego, kard. Stanisława Hozjusza, biskupa warmińskiego i legata papieskiego na Soborze Trydenckim, oraz – tu prof. Jarra pisze tak: „Zastój kulturalny wieków XVII i XVIII oraz rozbiory sprawiły, że Polska cztery wieki musiała czekać na kapłana, którego głos mógł równym tamtych trzech rozlegać się echem. Był nim prymas, kardynał Hlond”.

Wydawałoby się, że takiej ocenie wybitnego profesora należałoby w minionych latach tylko przyklasnąć. Niestety, w „Śląskim Słowniku Biograficznym” wydawanym w latach 1977-1981, nie umieszczono w ogóle nazwiska kard. Augusta Hlonda. Co więcej, lata milczenia czy wręcz opluwania Prymasa w czasach Polski Ludowej sprawiły, że do dzisiaj funkcjonuje propagandowy zarzut, jakoby uciekł on z kraju w 1939 r. Prawdą jest, że wraz z rządem opuścił kraj, jednak gdyby tego nie uczynił, zostałby z pewnością przez Niemców rozstrzelany lub zesłany do Dachau za swoje narodowe, polskie poglądy, głoszone z mocą i jednoznacznie.

Dla wyjaśnienia dodam: Prymas był jedynym hierarchą w okupowanych przez Niemców krajach, który nie poszedł na współpracę z okupantem, co więcej, rozgłaszał na cały świat o zbrodniach wojennych i wszelkich niegodziwościach, dokonywanych przez Niemców w Polsce podczas II wojny światowej. A kiedy w styczniu 1944 r. dopadło go gestapo i chciano go zmusić do współpracy, do wspólnego wystąpienia z Niemcami przeciw zbrodniom sowieckim (Prymas wiedział już o Katyniu), odpowiedział: „Pod tą sutanną nie znajdziecie polskiego Quislinga”.

Władze Polski Ludowej uważały Prymasa Hlonda za wroga nowego ustroju, a mówiąc kolokwialnie, powinny go dosłownie „nosić na rękach” za ustanowienie organizacji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych. To był największy dowód jego patriotyzmu i umiłowania ojczyzny. Dekret o powołaniu polskiej administracji na tzw. ziemiach odzyskanych naraził Prymasa Hlonda na atak środowisk niemieckich, które oskarżyły go o współpracę z władzami komunistycznymi! Także Stolica Apostolska dopatrzyła się w usunięciu biskupów niemieckich i mianowaniu na ich miejsce polskich administratorów, przekroczenia przez Prymasa Hlonda danych mu specjalnych uprawnień.

Cóż, jak traktowano prawdziwych patriotów w tym czasie, mówią ściany więzień i znajdujące się wokół nich zbiorowe mogiły. Także śmierć Prymasa Augusta Hlonda okrywa wielka tajemnica. Będąc silnym, zdrowym mężczyzną, w wieku 67 lat, 14 października 1948 r. został poddany zabiegowi usunięcia wyrostka robaczkowego. Operacja udała się. Tydzień później zmarł na zapalenie otrzewnej. Należałoby zapytać: nie było dla Prymasa Polski odpowiedniej ilości antybiotyków? A jeśli je otrzymał, to w takim razie na jaką chorobę zmarł Kardynał?

(z wystąpienia Czesława Ryszki na uroczystej sesji sejmiku województwa śląskiego, autora książki „Prymas ze Śląska”)

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.