Wszystko wskazuje na to, iż Waldemar Żurek został wstawiony rok temu przez Donalda Tuska do ministerstwa w Alejach Ujazdowskich, aby tam, z pomocą zdeprawowanych prawników, kombinować z pozoru legalne akcje godzące w krytyków i przeciwników obecnej władzy. Albo też w zwykłych sędziów, broniących swojego statusu przed władzą, która uparła się, aby pozbawić ich prawa wykonywania zawodu – pisze Jan Rokita.
Kiedy latem 2025 roku Waldemar Żurek został ministrem sprawiedliwości, jednym z pierwszych jego posunięć było wszczęcie zbiorowego postępowania przeciw sędziom mianowanym przez prezydenta Andrzeja Dudę.. W ten sposób Żurek próbował nadać formalny kształt swojemu staremu pomysłowi (jaki głosił jeszcze jako zaangażowany w walkę polityczną sędzia aktywista), wedle którego wszystkich owych sędziów można by zastraszyć, wszczynając przeciw nim prokuratorskie postępowania karne.
Żurek myślał zresztą nie tylko o zastraszaniu, ale także o możliwych wyrokach karnych wydawanych przez sądy powolne władzy, które z niewygodnych sędziów uczyniłyby kryminalistów, w ten sposób pozbawiając ich prawa do wykonywania zawodu.
Ten pomysł na „załatwienie” kłopotu z niezależnymi od władzy sędziami był jednak zbyt prostacki, aby Żurek znalazł nań z jednej strony polityczną aprobatę premiera Tuska, z drugiej – odpowiednią liczbę sędziów i prokuratorów, , którzy chcieliby wziąć udział w takiej brudnej grze. Z całego planu ostał się więc tylko kilkuosobowy zespół prokuratorów, jaki Żurek utworzył we wrześniu 2025 roku dla śledzenia spraw prowadzonych przez ową grupę sędziów, uznawanych przez rząd Tuska za politycznych wrogów.
Ten zespół to kuriozum prawnicze, jakiego dotąd cywilizowany świat nie widział. Już sama jego formalna nazwa jest czymś niedorzecznym. Mowa w niej bowiem, że owa grupa prokuratorów zająć się ma… (uwaga!!!) „zapobieganiem negatywnym skutkom orzeczeń wydanych przez sędziów mianowanych po 2017 roku”. Ogół polskich sędziów został tu zatem podzielony na dwie grupy: tych dobrych sprzed 2017 roku (w tym sędziów komunistycznych) i tych podejrzanych, mianowanych po tej dacie. Tym ostatnim nie da się chwilowo, wedle oryginalnego pomysłu Żurka, wytoczyć spraw karnych i zrobić z nich kryminalistów, ale można przynajmniej ich śledzić i „zapobiegać skutkom” wydawanych przez nich wyroków.
To właśnie z pracy tego zespołu zrodził się dobrze znany stan anarchii wymiaru sprawiedliwości, , albowiem owi prokuratorzy zajęli się podważaniem najrozmaitszych wyroków, bez merytorycznego powodu i bez względu na to, czego one dotyczą; doprowadzali więc na przykład do unieważniania rozwodów albo uwalniania od odpowiedzialności bandytów.
Na czele tego zespołu Żurek postawił figurę emblematyczną: panią prokurator Agnieszkę Welenc, której życiową maksymą jest wysługiwanie się każdej władzy, czy to w Biurze Prezydialnym ministra Ziobry, czy to w Zespole Specjalnym ministra Żurka. No cóż… nie jest żadnym odkryciem, że każda zdeprawowana władza najbardziej kocha się w zdeprawowanych sędziach i prokuratorach.
Dlaczego piszę o tym teraz? Bo właśnie Zespół Specjalny prokurator Welenc nieoczekiwanie dostał od Żurka nową misję. Ma już nie tylko śledzić sędziów i przeciwdziałać ich wyrokom, ale ma również zająć się śledzeniem… (uwaga!!!) Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i przeciwdziałać złowrogim skutkom jego działań.
https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-wyaresztowac-kancelarie-prezydenta/




