Piotr Koj

Blog

Sypiące się kamienice – to chyba najczęściej przywoływany na dźwięk słowa „Bytom” obraz. Wieloletnia eksploatacja tego miasta: szkody górnicze, ale także przechodząca przez jego centrum droga krajowa nr 79 – zrobiły swoje. Wiele domów zmieniło się w ruiny. Jednak wchodząc głębiej w miasto, można odkryć architektoniczne skarby, o których często nawet sami mieszkańcy nie mają pojęcia. Tak rozpoczyna się tekst w kolejnym numerze tygodnika „Gość Niedzielny”, zatytułowany „Perły Bytomia”. A potem już artykuł pełen zachwytów i opisów kolejnych perełek: W siedzibie Sądu Rejonowego odkrywamy imponujący dziedziniec, podobny do tego, który mieści się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, tyle że… jeszcze piękniejszy. Okazuje się, że zaprojektował go w 1890 r. ten sam architekt – Karl Friedrich Endell, rządowy radca budowlany z Ministerstwa Robót Publicznych w Berlinie. Tuż obok zachwyca budynek Poczty Głównej z fasadą przedstawiającą dyliżans pocztowy i głowami zdobiącymi wejścia do budynku. Cieszę się z każdego dobrego tekstu o Bytomiu. Dotyka on istotnego problemu – nie potrafimy docenić tego, co mamy. Wielu bytomian nie zna, a nawet nie dostrzega piękna, które jest wokół nas. Można to stosunkowo łatwo zmienić, a – co najważniejsze-  jest to zadanie wyjątkowe, ponieważ może je wykonać każdy bytomian… I do tego serdecznie zachęcam.

zobacz archiwum wiadomości »

Jedna odpowiedź:

  1. ~Tomasz Sobczak pisze:

    Wielu Bytomian Panie Piotrze, nie docenia wspomnianych walorów, ponieważ mniej więcej w tym okresie, jeśli ma oczywiście pracę, przegląda wyciąg z kąta osobistego i zastanawia się, jak dalej żyć. A ludzie żyją od kredytu do kredytu, a to na święta piękne grudniowe, a to na wielkanocne, a to na wakacje, a to na zakupy książek do szkoły we wrześniu. Tak, ludzie biorą kredyty na książki i zeszyty dla dzieci. A nauczyciele z których również Pan się wywodzi, nie zrozumieją że rodziców nie stać na wszystko, ponieważ wspaniała niekomunistyczna karta nauczyciela, zapewnia im to, czego nikt nie zapewnia rodzicom dzieci, od których oczekują co rok nowych ( innych ) podręczników itd… Jak do tego dołożymy że pracują często na kilku etatach pomnażając przywileje wynikające z wyżej wspomnianych przeznaczonych tylko dla Nich “rozwiązań zawodowych”, naprawdę można przestać rozumieć, dla czego inni nie zauważają piękna sądowego dziedzińca czy fasady budynku Poczty Polskiej. Niech Pan wejdzie do środka i załatwi tam sprawy jakie na co dzień załatwiają setki Bytomian. Zapewne zrozumie Pan, czemu nie oglądają fasad i się nimi nie fascynują, jak można przeczytać w powyższym wpisie. Pozdrawiam