Piotr Koj

Blog

Ze strachu? Ależ skąd!

15 lipca 2014
Możliwość komentowania Ze strachu? Ależ skąd! została wyłączona

Lokalny tygodnik piórem felieTONisty zajął się zbliżającymi wyborami samorządowymi. Artykuł został zatytułowany “Kandydaci, gdzie jesteście?”. Pominę dywagacje autora, który nie wysilił się zbytnio i przedstawił tylko swoje spojrzenie na temat. Nie chciało mu się zatelefonować do kandydatów, nie zapytał o zdanie bytomian. Jedna z refleksji brzmi: Bo chyba nie jest tak (taką przynajmniej mamy nadzieję), że nikomu nie spieszy się do zarządzania naszym miastem ze strachu. Oczywiście, że nie, bo dzięki tygodnikowi wiemy, że miasto jest obecnie w świetnej kondycji, jest wręcz krainą miodem i mlekiem płynącą. Można odnieść wrażenie, że prezydent Bartyla ma zapewnione środki na realizację planowanych inwestycji, że gigantyczna i niespotykana w historii naszego samorządu dziura budżetowa jest tylko chyba tylko naszym złym snem, że bezrobocie wcale nie wzrosło do blisko 22%, a obligacje nie zwiększają zadłużenia miasta…  Że owe obligacje w żadnym wypadku nie zostaną “przejedzone”, tylko zainwestowane, a na co, to wie tylko pan prezydent…, który oto nagle “pozyskał” dla Bytomia 100 mln euro dodatkowych środków. Że nie miała miejsca likwidacja dzielnic, rad dzielnic, blokada inicjatyw obywatelskich, nawet transmisji z obrad rady miejskiej.  Że maleje ilość osób czekających na mieszkanie, również na lokale socjalne, mimo braku remontów. Że katastrofy budowlane, o których słyszymy w mediach, w żadnym stopniu nie są spowodowane szkodami górniczymi, tylko jakimiś prowadzonymi pracami czy… pogodą. Zaś sama kopalnia ma się dobrze i mieć będzie jeszcze dziesiątki lat… Że miasto mamy czyściutkie, drogi równiutkie, opłaty za wodę i ścieki nie wzrosną, a ulubiona śpiewka kibiców to “nic się nie stało” i “sto lat” dla prezesa-prezydenta…  Przepraszam panów redaktorów za złośliwości, ale to nie tylko moje refleksje. Bo, panowie, jest się czego bać. Ostatnie dwa lata to przykład tego, jak można koncertowo niszczyć wysiłek wszystkich bytomian, podjęty w celu zmiany miasta. Tego, jak można je finansowo zarżnąć na przykład poprzez budowę kompleksów, na które nas nie stać i które nie są na tym etapie zmiany Bytomia niezbędne.

Tak więc można się bać, ale nie wszyscy się boją. Ja się nie boję, choć wiem, że to ogromne wyzwanie. Odpowiadam na pytanie, którego panowie… dziennikarze… nie uznali za stosowne zadać.

zobacz archiwum wiadomości »

Dodawanie odpowiedzi wyłączone.